piątek, 31 maja 2013

#18 "Ciekawe , co ja bym zrobił.."

*Oczami Zayna *

Kiedy nagle silnik zaczął warkotać , huknął i samochód zgasł. Wszyscy wpadli w panikę, łącznie ze mną. Wybiegłem z samochodu i biegałem w koło. Harry wziął Anne na ręce , chyba się przestraszyła. Niall ogrzewał Julię, która była najbardziej przemoczona z nas. Louis trzymał za sobą Eleanor, Liam głaskał po głowie Danielle... GDZIE JEST PERRIE ? Spanikowałem .
- PEZZ ! PERRIE ! GDZIE JESTEŚ ?! - zacząłem krzyczeć, podbiegł do mnie Hazza z An .
- Co się stało ? Gdzie jest Perrie ?- zapytała mnie dziewczyna loczka
- Jak mogłeś zgubić własną dziewczynę ?! - darł się na mnie zielonooki , łzy same napływały mi do oczu , byłem bezradny. Dziewczyna zaczęła go uspokajać.
- To co robimy ? - zapytał mnie
- Nie wiem kurwa ! - czułem jak złość ogarnia całe moje ciało.
- CHŁOPAKI ! Patrzcie ! - krzyknął Liam , zgromadziliśmy się wokół niego. Była to kartka tytułowana napisem "For Zayn". Zdziwiłem się , ale od razu zacząłem czytać kartkę na głos.
"Witaj Zayn..
Pewnie w tym momencie zastanawiasz się gdzie jest Twoja ukochana Edwards . hm ? Jest z nami. Póki co Ci jej nie oddamy. Lecz miej oczy i uszy otwarte. Haha ! Nie martw się będzie karmiona , pojona , nic jej nie będzie. 
                                                                                                     Do zobaczenia R&H ; ) "

-
CO ! No to jest już przesada .. Perrie, moja biedna Perrie ! Gdzie ona może być? - nie wytrzymałem , wybuchłem okropnym donośnym płaczem. Chłopaki zaczęli mnie przytulać i dziewczyny ogrzewały Ju , która robiła się blada i miała sine wargi. Jeszcze samochód nie chce odpalić. Super ! Robiło się ciemno. Stwierdziliśmy , że przenocujemy w wanie. Pomoc drogowa ma przyjechać dopiero jutro około 3, ponieważ drogi są zasypane.

*Oczami Harry'ego*

-Kochanie co teraz zrobimy ? Perrie zaginęła, nie mamy samochodu , a moja siostra zaraz umrze z zimna. - pytała mnie Annie , w sumie racja, nie mieliśmy innego wyboru niż nocowanie w wanie. Nagle mnie oświeciło.
- Już wiem ! - energicznie wstałem i szedłem w stronę auta
- Harryyy...co ty robisz ? - spytał mnie z wielkim zaciekawieniem Lou
- Patrz .. mamy nocować w wanie ? - spojrzałem na niego
- noo taaaaaaaak - miał minę , jakbym co najmniej zwariował - więc ?
- Więęęc, kiedyś jak byliśmy na plaży wkładaliśmy tu koce , które mogą nam się przydać teraz! - byłem dumny z mojej "inteligencji"
- Faktycznie ! Dobra robota bro ! - klepnął mnie w ramię pasiasty
Otworzyliśmy bagażnik i naszym oczom ukazały się 4 grube wielkie koce, które otrzepaliśmy z piasku.
Zegarek wskazywał godzinę 23 , więc wypadałoby iść spać.
Przestrzeń była duża, ale koców nie starczyło na wszystkich , więc stwierdziliśmy , że Zayn będzie spał z Liam'em i Dan , a reszta "parowo" na jeden koc. Jull wciąż się trzęsła , była strasznie blada , miała podkrążone oczy i fioletowe wargi. Niall nie wiedział co zrobić, dlatego oddał jej swoją połowę koca i obtulił ją. Annie zaproponowała abyśmy swój koc oddali blondaskowi . Zgodziłem się , nie było aż tak zimno. Horan dlugo się nie zgadzał , ale w końcu ustąpił i połową okrył siebie , a drugą okrył chyba już śpiącą dziewczynę. 

*parę godzin później*

*chlip**chlip**nos*
Obudziły mnie dźwięki płaczu, wstałem powoli , nie chcąc budzić Ann. Zobaczyłem zapłakanego Zayna grzebiącego coś w telefonie. I tępo patrzącego się w jakieś.. zdjęcie . Tak, zdecydowanie.
- Zayn, co ty robisz ? - szepnąłem
*chlip* - Oglądam zdjęcie , które z Perrie zrobiliśmy sobie w to lato. Byliśmy tacy szczęśliwi.
- Pokażesz mi je ? Oczywiście jeśli chcesz ?
- Pewnie , patrz 
Zaniemówiłem , dosłownie nie wiedziałem co powiedzieć.
- Malik, posłuchaj , znajdziemy ją. Wiem , że sądzisz "łatwo ci to mówić" , ale tak jest. Ona jest częścią naszej rodziny , musimy walczyć o jej odnalezienie.
- Dzięki stary, może faktycznie macie rację. - chyba udało mi się go wtedy przekonać.
- Nie chyba tylko na pewno. A teraz idź spać. - ziewnąłem i ułożyłem się całując swoje kochanie w czoło. Teraz dopiero zrozumiałem ..
"Ciekawe co ja bym zrobił , gdybyś ty mi zginęła, chyba bym umarł".
Później zasnąłem.

*godzina 3:00*Oczami Zayna*

Mój telefon zaczął wibrować w mojej kieszeni. Zastanawiało mnie co ktoś chce ode mnie w środku nocy.
Na ekranie wyświetlił się numer Perrie. Szybko odebrałem .
ROZMOWA :         (Z-Zayn . P- Porywacze)
Z : Halo
P : Kochanie .. zabierz mnie stąd.. oni mnie trzymają w jakieś chatce w lesie.. nie wiedzą , że mam telefon. Teraz śpią , ale mogą mnie usłyszeć .Błagam weź mnie stąd.
Z : Jezu, kochanie ty żyjesz już się bałem , że coś ci się stało. Jakiej chatce ?
P : Na południe od wana . Szybko, błagam. Ja muszę kończyć, bo ktoś może mnie usłyszeć. Kocham Cię 
Z : Też Cię kocham , Przyjdę po ciebie , obiecuje.
*bib,bib,bib..rozmowa została przerwana*
- OBUDŹCIE SIĘ ! - krzyknąłem
Wszyscy zerwali się na wznak. 
- Popierdoliło ? - powiedział zaspany Louis
- Wiem gdzie jest Pezz ! - odpowiedziałem szybko
- Pierdolisz  ? - znowu odezwał się Tommo.
- Po pierwsze pasiasty nie klnij tyle, po drugie , jaki jest plan ? - powiedział Hazza
- A więc, trzymają ją na południe od naszego położenia, w jakiejś chatce. Mówiła , że śpią. Więc teraz mamy okazję.
- OK ! - wzięliśmy latarki i poszliśmy w stronę chatki, która ukazała się nam po jakiś 5 minutach drogi. Światło było zapalone tylko w komórce obok chatki. Dziewczyny zostały w aucie.

_______________________________________
Podoba się ? = komentarz ♥
Owszem wróciłam . Ale tylko pod warunkiem komentarzy, które bez kitu motywują mnie. Mam nadzieję  , że nie wyszłam z prawy . 

piątek, 17 maja 2013

#17 "Nie ! Tylko nie moje włosy ! "

ZOSTAW COŚ PO SOBIE ♥
Komentarz = motywacja :)


*kilka miesięcy później*

*oczami Harry'ego*

Obudziłem się w nocy , sam nie wiem czemu nie mogłem zasnąć . Po długim męczeniu się wstałem. Spojrzałem przez okno .. ŚNIEG ! nie wierzę, na Londyn to wydaje się wręcz niespotykane . Szybko podbiegłem do Ann , która słodko spała w moim łóżku. Stwierdziliśmy , że nie ma sensu spać osobno. Tak wiem, ta nasza logika.
- Ann, obudź się ! Ann ! - puknąłem ją w ramię, a ta zerwała się na równe nogi waląc mnie przy tym głową w wargę, z której zaczęła lecieć krew. Trudno.
- Co się stało ! Czemu krwawią ci usta ? Co jest grane ?
- Nic kochanie , przez przypadek  uderzyłaś mnie wstając , ale nic mi nie jest. Chciałem Ci coś pokazać.Chodź .- podałem jej rękę i zakryłem jej oczy. Powoli szliśmy w stronę okna.
- Patrz. - odkryłem jej oczka.
- O mój boże . Jakie to piękne. - powiedziała cicho
- Tak jak ty - odwróciła się , a ja odgarnąłem jej kosmyk włosów za ucho.
- Kocham Cię - patrzyła mi w oczy 
- Uwierz mi skarbie , ja nie oddałbym Cię nikomu . Szukałbym Cię na końcu świata.- ucałowałem ją w czoło, po czym staliśmy wtuleni w siebie przez dłuższą chwilę.
- Kochanie chodźmy spać. Jest 3 nad ranem.
- Masz rację. - ułożyliśmy się wygodnie w łóżku i nawet nie pamiętam kiedy zasnąłem .

*Oczami Liama*

Obudziły mnie wrzaski Louisa dochodzące z jego pokoju. Szybko pobiegłem zobaczyć co się stało.
- Co się tu dzieje ? - wbiegłem do pokoju , gdzie przez oknem stał podekscytowany Lou.
- ŚNIEG PADA ! - wrzasnął jak mała dziewczynka i zaczął biegać po całym pokoju. Postanowiłem się przekonać. Faktycznie, jejku, jak dawno go nie widziałem. Po chwili zaczęliśmy tańczyć razem. Miny reszty domowników - bezcenne. Wszyscy zaspani , zdyszani z minami "WTF!" Jednak wytłumaczyliśmy o co chodzi. Cieszyli sie razem z nami . Postanowiliśmy dzisiaj pójść na sanki. Właśnie ! Niedługo święta . Najlepszy okres w całym roku. Powracając do sanek. Ja mam zadzwonić do Danielle, Zayn po Perrie, a Louis po Eleanor. Szybko wybrałem numer mojej dziewczyny , zgodziła się. Dawno nie widziałem jej pięknej twarzyczki, ale to przez naszą krótką trasę koncertową i jej występy. Zjedliśmy śniadanie w bardzo miłej atmosferze. Przyszły dziewczyny i po około 2 godzinach wszyscy byli gotowi. Wow ! Nie spodziewałem się takiej ilości śniegu. Jest około 10 cm ! Fantastycznie. 
- Niall ! Zatankowałeś wana ? - spytałem blondyna
- Wytrzyma, to krótka droga. 
- Mam nadzieję - władowaliśmy się do wozu. Tym razem prowadził Nialler , zdał na prawko , więc co mu szkodzi. Już nie raz z nim jechałem , i nie powiem jestem pełen podziwu.
*30 minut później*
w końcu dojechaliśmy ! Jest to nasze miejsce na sanki , które znaleźliśmy przypadkiem jeszcze za czasów"po x-factorowych" . Wtedy też padał śnieg, a fanki nie pozwalały nam normalnie zjeżdżać na pobliskich górkach. Wracając. Jest to dość spora górka , w której okolicach mieści się mały domek wczasowy z bieżącym prądem i wodą. Jednak nie jest on zamieszkały. Ani nie należy do nas. Zaparkowaliśmy , wyjęliśmy sanki i zaczęła się zabawa. 

*Oczami Zayna*
- Nie tylko nie moje włosy ! - krzyczałem , kiedy oberwałem śnieżką .
- Ekhem . Zay , ty masz czapkę - odparła do mnie Jull
- No i co z tego ! I tak są poszkodowane - wszyscy zaczęli się ze mnie śmiać. Łącznie ze mną. 
Po jakichś 3 godzinach zabawy , zjeżdżaniu etc. zakończyło się to co dobre. Każdy przemoczony , zmarznięty. Niall zaproponował powrót do domu, na co się zgodziliśmy. Zapakowaliśmy sie do wana i już mieliśmy ruszać kiedy...

___________________________________
TADAM ! jest 17 ! Podoba się ? Jeśli tak zostaw coś po sobie . Zauważyłam , że jest mało komentarzy na których bardzo mi zależy . Więc jeśli chcecie następny rozdział po tym wpisem ma być CO NAJMNIEJ 8 KOMENTARZY ! Kocham Was ♥ 

piątek, 10 maja 2013

#16 "Witam Panie Horan"

*Oczami Jull*

Dzisiaj wychodzę ze szpitala. Po jakiś 2 tygodniach. Nareszcie ! O 12 przed szpitalem ma na mnie czekać mój najwspanialszy i pasiasty. Wstałam około 8 rano, ale raczej to nie z mojej woli, to ta pielęgniarka kazała mi iść na badania. Gr.. Dr. Wills dał mi jakąś kopertę dla mojego chłopaka, ciekawe co w niej jest.Cóż dowiem się później. Pozbierałam się, ubrałam, pomalowałam i nim się spojrzałam była godzina 11. Zeszłam do bufetu na ciepłą herbatę, chyba tego mi było trzeba. Około 12 wyszłam przed szpital, jednak nikogo tam nie było.Rozejrzałam się , wzruszyłam ramionami i szłam przed siebie kiedy nagle poczułam ciepły dotyk na moich biodrach, wszędzie go poznam.
- Wyglądasz kusząco skarbie . Mrrrr - zamruczał mi do ucha Niall
- Oj tam, ty też niczego sobie - obróciłam się - idziemy ?
- Nie przywitasz się ? - zrobił smutną minkę
- No tak , faktycznie - pocałowałam go
- Eeeeeeej, a ja ! - krzyknął Louis
- No przecież wiem jakbym mogła o tobie zapomnieć - przytuliłam go, a ten dziwnie się mi przyglądał
- Wyładniałaś czy mi sie wydaje ? - uśmiechnął się, a później dostał w ramię od blondaska
- Ty ! Pamiętaj , że mam numer do Elki i mogę zadzwonić w każdej chwili ! - naburmuszył się , a zaczęłam się śmiać
- No okej, spokój. Właśnie dzisiaj będę cały dzień i noc u niej, więc mnie nie będzie
- Mhm, tylko grzecznie mi tam.- pogroził mu palcem
- Ekhem , daj spokój , to jego sprawa - przytuliłam go
- Masz rację , idziemy na obiad, co ty na to ?
- Z chęcią - wziął mnie za rękę i poszliśmy w stronę jakiejś knajpki, mówiąc knajpki , miałam oczywiście na myśli Nando's. Jakżeby inaczej.  Nie powiem atmosfera była przyjemna. Jednak wszystko musiało się skończyć.Przypomniałam sobie o kopercie . Szybko zaczęłam temat.
- Skarbie... - zaczęłam
- Tak ?  Coś się stało ? - mówił z pełnymi ustami, a ja wyciągnęłam kopertę na stół
- Co to ? - zapytał zdziwiony
- A nie widzisz ? To jest koperta od doktora Wills'a . Kazał mi ją Ci przekazać . - dziwnie się na mnie spojrzał , ale po chwili wziął ją do rąk , obrócił parę razy i po dłuższym namyśle otworzył ją.
(TEKST Z KOPERTY)

Witam Panie Horan, tak jak pan prosił przyszykowałem panu listę tego co powinien pan przestrzegać  po wyjściu pana dziewczyny ze szpitala. A więc 
1. Jakby działo się coś niepokojącego , proszę natychmiast dzwonić do mnie.(w środku jest moja wizytówka)
2. Pana narzeczona ma przestrzegać diety. 

3. Nie wolno jej wylegiwać sie całymi dniami.
4. Musi dużo ćwiczyć (ale bez przesady, wszystko z umiarem;) )

Tyle udało mi sie przeczytać, ponieważ po chwili przestraszony schował
kartkę do kieszeni.
- Idziemy do sklepu , nie jedz tego. - zapłacił za niezjedzone jedzenie i wyszliśmy w stronę jakiegoś wielkiego sklepu z różnego rodzaju warzywami i owocami.
Wziął koszyk i wkładał do niego wszystko co weszło mu w ręce . Od A do Z . W końcu nie wytrzymałam i zatrzymałam go . Ten spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
- Co się dzieje ?! - prawie krzyczałam
- Musisz się zdrowo odżywiać .
- Czemu ?
- Bo inaczej możesz mieć zawał !- łzy napłynęły mu do oczu - nie chcę cię stracić
- Kochanie, spokojnie. Wszystko będzie okej. Damy radę - pogłaskałam go po policzku i ucałowałam go. Uśmiechnął się i poszedł dalej w półki. Ja stałam i patrzyłam na jakieś płatki i tego typu podobne.
- Julia ? - obróciłam się i zobaczyłam dziewczynę mniej więcej w moim wieku. Blondynka, czarne oczy , szczupła . Kogoś mi przypominała , w końcu mnie olśniło.
- Ola ? - ta tylko pokiwała głową .
- Dobrze Cię widzieć.
- Ciebie tak samo. Mów co u Ciebie ?
- A dobrze... - i tak przegadaliśmy pare minut .
- Pamiętam jak marzyłaś o tym , żeby być z tym  przystojnym blondynem , o niebieskich oczach , który gra na gitarze... w tym no, jak się nazywa ten zespół ? One Direction ! - zaśmiałam się
W tym samym momencie zza półek wyszedł Niall z koszykiem i szedł w naszą stronę.
- Kochanie idziemy do kasy ? - zapytał , a moja znajoma zrobiła wielkie oczy.
- Jednak marzenia się spełniają, dobra ja lecę bo muszę odebrać mojego maluszka od mamy
- O , urodziłaś , kiedy ?
- Niedawno, jakieś 6 mies. temu .
- O to gratuluję, uścisnęłam ją i pocałowałam w policzek
- Dziekuję, Wam też życzę szczęścia . Do zobaczenia - pomachała i wyszła ze sklepu. Blondasek posłał mi minę typu "kto to był?"
- To moja znajoma z Polski, widocznie też się tu przeprowadziła.Ale ona jest starsza . Teraz powinna mieć 24 lata. Czyli jest jakieś 5 lat starsza.
- Ahm, no dobrze. Idziemy ? - kiwnęłam głową na znak zgody i poszliśmy w stronę kasy po czym wyszliśmy  ze sklepu.
Dojechaliśmy do domu w parę minut. Słyszeliśmy głośne krzyki dobiegające z domu, co pewnie oznacza wojnę na popcorn lub inne rzeczy . Tak kocham ich. Zdecydowanie moje życie wywróciło się o 180 stopni odkąd jestem z Niallem.
Gdy weszłam do domu nagle ucichło. Dziwne.
Ściągnęłam płaszcz i botki i postanowiłam sprawdzić co się stało.
Weszłam do salonu i zapaliłam światło.
- NIESPODZIANKA ! - krzyknęli chłopaki i Ann . Na ścianie widniał transparent z napisem "Welcome home Ju ! ♥"
- o mój boże ! jesteście porąbani - łzy napłynęły mi do oczu i podbiegłam do nich. Przytuliłam , a mój wzrok skierował się na Irlandczyka , który przyglądał się temu wszystkiemu .
- Wiedziałes o tym ?- zaśmiałam się
- Ja nieeeeeeee no coś ty. - ten jego uśmiech . Ach ! Zgon !
- Zaczynamy impreze ! - darł się Louis
- Dokładnie , może dzisiaj seans horrorów ? - spytał Liam
- TAK ! - krzyknęliśmy naraz .
- Z chęcią , ale dajcie mi się odświeżyć - rzuciłam i poszłam  do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, a gdy weszła wszystko było gotowe . Koce, poduszki , popcorn , góry popcorn'u . Ale w końcu to One Direction ! AAAAA !
Wieczór minął bardzo miło. Około północy poszliśmy do swojego pokoju. W sensie ja i blondi . Ann i Harry poszli w nasze ślady.
Mój chłopak rozpoczął bitwę na poduszki. Po czym poszliśmy spać, znowu czuje ciepło i bezpieczeństwo .