niedziela, 28 kwietnia 2013

#15 "Właśnie spełniasz moje marzenie"

Zostaw coś po sobie ♥
komentarz = motywacja ♥


TYDZIEŃ PÓŹNIEJ 

*Oczami Louisa*

Minął tydzień odkąd Harry wrócił ze szpitala, jutro  nadchodzi dzień Jull. Poprosiła nas abyśmy na nią czekali przed szpitalem. Co też mamy zamiar uczynić, Niall jest bardzo podekscytowany jest wypisem. Eh.. Cóż się dziwić. Pobudka.. najgorsze co może być. Niechętnie wstałem i założyłem koszulkę w paski i czerwone spodnie. Tak wiem, oryginalnie. Spojrzałem na zegarek . 7.46.. Ha ! Na śniadanie nie ma co liczyć, chyba , że ze strony Liama. Bo reszta to lenie ! Wchodząc do kuchni automatycznie moje ciśnienie podskoczyło...
Zobaczyłem Harry'ego stojącego przy kuchence i szykującego naleśniki !
- Co ty tu robisz ! - krzyknąłem na niego, jego twarz zbladła
- Em.. Lou , to nie tak 
- A jak ?! - czułem jak moja złość rośnie 
- Chciałem Wam zrobić niespodziankę. Nie sądziłem , że wstaniecie tak szybko. Tylko skończe i wracam do łóżka - gdyby nie to , że jest moim przyjacielem nie wiem co bym mu zrobił. Za 2 tygodnie dopiero ściągają gips, a on takie coś odpieprza ! Chociaż nie mamy już dyżurów, Ann dzwoniła do lekarza pytając się go o to czy od czasu do czasu może chodzić o własnych siłach. Lekarz stwierdził , że nie ma przeciw wskazań . Ale , że chcemy troszkę go podenerwować , mówimy mu , że jeszcze pare dni musi siedzieć. Jest w tedy mniej roboty.
- Eh.. No dobrze. Ale za karę dla mnie podwójna bita śmietana. - powiedziałem i ruszyłem w stronę stołków. Usiadłem na jednym i patrzyłem z jaką zwinnością robi te naleśniki.
- Gotowe - powiedział i podstawił mi pod nos stos naleśników z podwójną bitą śmietaną, polewą a na samym czubku widniała mała marchewka z uśmiechem . Wstałem i przytuliłem go . 
- Ej, to tylko naleśniki stary - udawałem , że płaczę
- Ale ta marchewka - wytarłem udawane łzy i wziąłem się za jedzenie 
Kończąc pochwaliłem dzisiejszego "szefa kuchni" i udałem się do zmywarki.
Była godzina 9 . .
- Patrz coś ci pokażę... - powiedział do mnie Hazza
- Dajesz
- 3......2......1 Już ! - klasnął , a zza drzwi kuchni wyłoniła się zaspana Ann w pidżamie , za nią Horan, a jeszcze za nim Liam.
Podszedłem do niego i przybiłem mu piątkę.
- Co tu tak pięknie pachnie ? - brunetka zaczęła kręcić nosem, widziałem , że Styles chciał wstać, ale z niechęcią usiadł na wózku i podjechał do niej. Biedactwo, chyba mu dzisiaj powiem , że nie musi się więcej męczyć.

*Oczami Harry'ego* 

- To dla Was, skarbie - nastawiłem dziubek na znak całusa , musiała się nieźle schylić. Nie cierpię tego wózka ! 
- Dziękujemy - usłyszałem chór
- Oj skarbie nie musia.... HARRY !- kurwa wiedziałem ... a miało być tak pięknie
- Tak misiaczku ?
- DLACZEGO ZROBIŁEŚ ŚNIADANIE ?! MÓWIŁAM COŚ NA TEMAT WSTAWANIA Z WÓZKA! - założę się , że moja mama w Cholmes Hampel to słyszała.
- Mówiłaś , przepraszam - wykręciłem wózkiem i skierowałem sie do mojego zastępczego pokoju. Położyłem  się na łóżko z laptopem na kolanach. Wcześniej jeszcze zamknąłem  drzwi na klucz.
Wszedłem na Twittera, zobaczyć co się dzieje w szerokim świecie. To co zwykle, fanki wypisywały żebym je "Follownął" , co też zrobiłem . Zaobserwowałem jakieś 15 dziewczyn, ale jedynie z Polski, kraju ojczystego mojej dziewczyny. Kiedy skończyłem , położyłem się i przeglądałem nasze wspólne zdjęcia. 
Szczególne wspomnienia wywołało jedno zdjęcie. (zdjęcie obok;3)
Pewnie zastanawiacie się czemu ? Zrobiono je nam w dzień , kiedy powiedziałem Ann, co do niej czuję. Była w szoku, ale zgodziła się dać mi szansę. Moje uczucia z każdym dniem rosną .

*W tym samym czasie* Oczami Ani*

Ups.. mogłam tak na niego nie krzyczeć. Serce połamało mi sie na miliony kawałków , kiedy zobaczyłam jego minę gdy wyjeżdżał. Zabiję tego kogoś , który mu to zrobił ! Jeszcze zobaczycie.
Do moich oczy sama nie wiem kiedy napłynęły łzy. Niestety , chłopacy to zauważyli. Ponieważ po chwili już przytulali mnie. Z Louisem ustaliliśmy , że powiemy Harry'emu, iż może już chodzić , ale nie za dużo.
Miałam wyrzuty sumienia. Nie chciałam jeść, ale gdyby zobaczyli , że praktycznie nie jem , wpychaliby mi to na siłę. Ubrałam się i poszłam do niego. Jego mina ciągle mnie męczyła. Czułam się okropnie. To nie jego wina , że musi na nim jeździć, a z drugiej strony chciał zrobić tylko niespodziankę. Zapukałam , odpowiedziała mi cisza. Drugi raz, to samo.
- Skarbie, mogę wejść. Przepraszam , nie chciałam - usłyszałam przekręcający się klucz , później drzwi się otworzyły , a za nimi dostrzegłam jego. Bezbronnego , zmęczonego, pozbawionego energii. Siedział na wózku. Widać , że wziął sobie do serca to co mu powiedziałam. Patrzyłam mu prosto w oczy , czyżby już nie było w nich blasku ? Był , ale trzeba go wzniecić. Weszłam do środka, czego ja się bałam. Przecież to też tak jakby mój pokój , który dzielę z nim. Wstał z wózka i położył się na łóżku. Usiadłam koło niego.
- Skarbie ? - szepnęłam łamiącym się głosem po czym z moich oczy polały się łzy
Harry automatycznie mnie przytulił i głaskał po głowie. Po chwili oderwałam się od niego, a raczej to on. Złapał moją twarz w ręcę.
- Co się stało ? Czemu płaczesz? Chyba nie dlatego , że wtedy na mnie nakrzyczałaś ? - powiedział
- Nie, to znaczy w pewnym sensie tak. Wiem , że głupio zrobiłam , bo to nie twoja wina , że musisz jeździć na tym czymś - mówiąc ostatnie słowo , kopnęłam "to" - obiecuję , że kiedyś też tak skrzywdzę osobę , która ci to zrobiła.- znowu zaczęłam płakać, chociaż myśli mówiły "dziewczyno opanuj się , przecież musisz pokazać , że jesteś silna". 
Nic nie odpowiedział , tylko przytulił mnie. 
- Nie płacz, przecież wyjdę z tego. - pocałował mnie w policzek.
Leżeliśmy tak sobie, kiedy przypomniała mi się sytuacja z przed tygodnia. Mianowicie dziewczynka z przed szpitala. Szybko poruszyłam temat 
- Kotek ? 
- Hmm - jejku ten jego zachrypnięty głos 
- Pamiętasz tą małą Darcy , która dała nam pudełeczko ? - zapytałam
- Faktycznie, mam je w marynarcę, o ile się nie mylę.
Wstałam i poszłam w stronę szafy , gdzie wisiała. Jest ! Znalazłam. Dopiero zauważyłam , że pudełeczko ma dwa otwarcia . Powróciłam do poprzedniej pozycji , spojrzałam na niego, a on na mnie
- Otwieramy ? - westchnął
- Tak  - położył swoja dłoń na moją, w ten sposób , że razem to otworzyliśmy
Zdumiałam , kiedy zobaczyłam zawartość. 
- O mój boże - wydusiłam z siebie.
- Jest piękny ! - mówił z zachwytem Harry , kiedy wyjął z niego mały naszyjnik . Zaraz potem wyjęliśmy z drugiej części podobny .
Na jednym był napis "Anrry"
a na drugim "forever♥"
Zauważyliśmy , że łańcuszki mają magnez , więc gdy są blisko łączą się w całość.
Harry założył mi ten drugi , a sam założył pierwszy.
Powiedziałam mu o tym , że nie musi już jeździć na wózku, ucieszył się jak małe dziecko. Jutro Niall jedzie po Jull, nareszcie ! Chcę już móc z nią porozmawiać na spokojnie. Przeleżeliśmy cały dzień , wieczorem wyszliśmy na spacer. Po tygodniu on gdzieś wychodzi , poza tarasem . Jego mina - bezcenna.
Jednak zaczęło padać.
- Chodź, wracamy - złapałam go za rękę, pociągnął mnie za nią , zgarnął niesforny kosmyk włosów za ucho i powiedział "Właśnie spełniłaś moje marzenie"
- O co ci... - nie skończyłam, ponieważ rozpłynęłam się długim namiętnym pocałunku..






______________________________________________

I jest 15 ! Komentarze mile widziane ! ♥ Niedługo pojawi się ankieta (ważna) !

piątek, 26 kwietnia 2013

Dziękuję ♥

A więc, dziękuję bardzo ,za to , że odwiedzacie mojego bloga.
Mianowicie chciałam Wam wszystkim podziękować za 1000 wejść ! ♥
Kocham Was ♥

#14 "Odpowiedzialny za jej szczęście"

Koniecznie przeczytaj wiadomość pod kreską ! ♥

*Oczami Zayna*

Kiedy Ann skończyła swój jakże wyczerpujący monolog wszyscy kiwnęliśmy głowami na znak zgody i ruszyliśmy po Harry'ego . Chłopaki rozłożyli wózek , na którym po chwili znalazł się Hazz. Mieliśmy mały problem z wniesieniem go do domu po schodach, ale po chwili męczenia się, w końcu się udało. Ustaliliśmy , że na zmianę będziemy się nim opiekować. Pierwszy "dyżur" padł na mnie.
- Zayyyyyyyyyyyyyyyyyyyyn ! - krzyczał mój przyjaciel - Zaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaayn !
- Co sie stało ?! - wbiegłem do salonu gdzie go usadowiłem.
Hazz mówiący "Tak"
- Głodny jestem - zrobił smutną minkę.
- Może  kurczaka ? - zaproponowałem
- Tak - uśmiechnął się słodko..
- To włącz sobie TV , a ja idę przyszykować jedzenie.
- Dziękuję
Wyjąłem potrzebne składniki i wziąłem się za przygotowanie.

*Oczami Niall'a*

W końcu wrócił ze szpitala ! Cieszę się niezmiernie, teraz tylko czekać aż moja piękna też to uczyni. Właśnie .. miałem do niej jechać. Stwierdziłem, że tylko powiem Harry'emu aby przekazał innym , że jadę .
- Ej, lokowaty, powiesz innym , że jadę do Jul?
- Pewnie blondi , jedź - wyszczerzył się
- To cze
- Pa - machnąłem
Wziąłem kluczyki od auta i po 30 minutach drogi byłem już na parkingu szpitalnym.
Szybko znalazłem się u niej.
- Cześć kochanie - powiedziałem , wchodząc do sali
- Niall, jesteś jednak - przytuliła mnie
- A jakbym nie mógł przyjechać do mojego najsłodszego maleńkiego skarba ? - zaczerwieniła się, uwielbiałem to.
- No nie wiem - wystawiła mi język
- Kiedy Cię wypisują ? - zapytałem.. wtedy do pokoju wszedł dr.Wills
- O panie Horan ja dobrze, że pan już jest. Mogę na słówko?
- Dobrze. Zaraz wracam kochanie - ucałowałem ją w głowę
Wyszliśmy z sali i skierowaliśmy się w stronę jego gabinetu, nie wiedziałem czego mam sie spodziewać.
*Rozmowa*
N : A więc, panie doktorze czy coś się stało?
D : Tak, znaczy. nie... znaczy może troszkę, sam nie wiem .
N : Czyli coś jest nie tak ?
D : Nie ! Wszystko w jak najlepszym porządku, chciałem tylko powiadomić , że niedługo pana .. narzeczona ?
N : Dziewczyna, ale mniejsza o to
D : Może wrócić do domu. Podejrzewam , że za około 3 dni już wszystko się okaże.
N : Ale ja mam teraz do pana pytanie .
D : Zamieniam się w słuch
N : Jak ona się czuje ? Znaczy.. jakie są wyniki.
D : Okazało się , że ma arytmy serca, ale dobrze, że zareagowaliśmy w odpowiednim momencie, dało się je jakoś złagodzić.
N : Czyli jakieś specjalnie diety? Ćwiczenia ? Wskazania ?
D : Musi się dużo ruszać. Znaczy nie tyle co dużo, tylko nie może się dopuścić lenistwa w dużym stopniu. Wszystkie wskazówki dostanie pan ode mnie przy wypisach.
N : Dobrze dziękuję doktorze - uścisnąłem mu dłoń , ten się tylko uśmiechnął .
Kiedy wszedłem do sali numer 68 , czyli sali Jull , zauważyłem , że przysnęła. Wyglądała tak słodko.
- Widzę , że się nie wyspałaś. Ale nie chcę Cię budzić śpioszku. Spij dobrze. - cmoknąłem ją w nosek - Kocham Cię, nawet nie wiesz jak bardzo - powiedziałem.
Siedziałem tam i głaskałem ja po głowie. Widać była zmęczona. Jeszcze raz ucałowałem ją w czółko i wyszedłem .

*Oczami Harry'ego*

Głupi wózek ! Nie mogę się nigdzie poruszać, wszędzie mnie chcą wozić. Czy oni nie rozumieją , że mam wystarczająco sił aby chodzić o własnych siłach ?! Najwidoczniej nie. Jeszcze te ich "dyżury" . Czuję się jak 3 latek.
- Kochanie , teraz moja kolej . Cieszysz się ? - do salonu weszła Ann
- Nawet nie wiesz jak ! - uśmiechnąłem się
- To co robimy ? - zapytała
- Siedzę cały dzień w domu... - marudziłem , wiedziałem , że w końcu się złamie i pozwoli mi iść na nogach , a nie na tej kupie złomu !
- A, rozumiem. No to idziemy - odblokowała mi wózek i skierowała w stronę ... tarasu..
- Nie to miałem na myśli , ale też może być - nie powiem, lekko się zawiodłem.
- Harry , popatrz na mnie
- Z chęcią - cmoknąłem ją w nosek
- Chcesz rozgłosu przez to , że jeździsz na wózku ? Myślisz , że to będzie miłe czytać o tym w gazecie ?  Poza tym, lekarz kazał ci odpoczywać
- A co ja robię ! Cały dzień siedzę na tym pierdolonym w dupę czymś ! - zdenerwowałem się. Widziałem po jej mimice twarzy , że zaraz rozpęta się jatka. Co mnie zdziwiło, nie krzyknęła tylko ucałowała mnie w policzek i przytuliła mówiąc "Już niedługo nie będziesz musiał na nim jeździć. Uspokój się, bo Ci gips pęknie" przy ostatnich słowach słodko zachichotała , co uczyniłem też ja.
Po 2 godzinach przyszła kolej na Nialla. O ! Z nim na pewno nie będę się nudzić, w końcu to Niall.
- Dobra młody. Masz ochotę na coś ? Hm? - zapytał mnie
- Em.. zjadłbym coś - zaśmiałem się
- To mi się podoba , ja też z chęcią coś przekąszę - powiedział i odprowadził mnie do salonu..Oh. Come on ! Czemu ciągle salon ja się pytam !
Po paru minutach przyszedł blondasek z dwoma talerzami. W jednej miał stos jedzenia: frytki, kurczaka,kanapki etc. A na drugim stała miska... z kanapkami z chudym twarogiem i małą ilością sałatki .
- Nawet ty przeciwko mnie ? - ręce mi opadły
- Jadłeś już obiad. Kurczaka w ziołach na parze i warzywami. Czyli dostarczyłeś swoją porcję białek. Teraz musisz uzupełnić inne produkty stosowane w twojej diecie. Następny posiłem przyrządzi ci..- spojrzał na listę z harmonogramem . No tego już za wiele - ...Louis, więc spodziewaj się marchewek. Mają dużo witaminy A .
- Kto mi podmienił Horana ? Niall czy to ty ? - miałem na twarzy wielki znak zapytania, to w ogóle do niego nie podobne, zdrowa żywność i ta wiedza na temat tych jego "białek i witamin" .
- To ten sam Nialler co kiedyś, tylko muszę się do tego przyzwyczaić , ponieważ Jull niedługo wychodzi ze szpitala i też będzie musiała się trzymać diety.
- O, to super . A właśnie jak ona się czuje ?
- Dobrze, znaczy tak powiedział lekarz. - odpowiedział
- To ty się z nią nie widziałeś ? - zdziwiła mnie jego wypowiedź
- Widziałem, ale nie długo. Ponieważ jak przyszedłem zamieniliśmy parę zdań , dosłownie Hej Hej i przyszedł lekarz i zabrał mnie do swojego gabinetu, gdzie posiedziałem z 20-30 minut, a kiedy przyszedłem już spała.
- Ciebie nie było około 2 godzin. Gdzieś ty się włóczył ? - w ogóle nie kalkulowało mi się to.
- Siedziałem i patrzyłem na nią z godzinkę i pojechałem do domu.
- No dobrze. Skoro tak. Jutro też do niej jedziesz ?
- Tak, a teraz jedz już
Wystawiłem mu język . Nie powiem kanapki były całkiem smaczne, może dlatego , że pod twarożkiem była jeszcze mała warstwa szczypiorku, a wszystko było przyprawione. Sałatka też była całkiem , całkiem.

*godzina 20*

Kończyła się zmiana Louisa . Szczerze ? Z Niallem miałem najlepiej. Jednak wszystko co dobre szybko się kończy. Pasiasty miał za zadanie położyć mnie do łóżka . Hahahaha, już to widzę ! Na pewno mu tego nie ułatwię.
- To idziemy - wyszczerzył się jak głupi
- Mhm - mój uśmiech chyba mówił sam za siebie
Zabawa trwała. Jednak najlepsze było przebieranie. Hahahahahahahaha, taki chuj. Musiałem sie sam przebierać. Wyszło na to , że poszedłem spać około 22 . A nie mówiłem.
Szybko zasnąłem . Przebudziłem się tylko raz, kiedy poczułem jak Ann kładzie się koło i całuje w policzek szepcząc "dobranoc, kocham cię bardzo" . Brakowało mi tego. Znacie to uczucie , kiedy macie w swoich ramionach cały swój świat. Jeśli nie , to musicie spróbować. To jest tak jakbyś był tym zwycięzcom , panem całego świata. Swojego świata. Odpowiedzialny za jej szczęście.
Później zasnąłem.

-------------------------------------------
No to jest 14 ! ;D Bardzo miło mi się go pisało. A więc tak ważne pytanie dla Was..
Czy mam robić więcej scen oczami Louisa, Zayna, Liama ? Albo Perrie, Eleanor czy Danielle ? Odpowiadajcie w kom . ♥

środa, 24 kwietnia 2013

#13

*godzina 15:50* Oczami Ann*

Dochodziła godzina 16 , a ja musiałam iść po swojego chłopaka. Ma złamane żebro więc będę musiała mu pomóc. Na początku zastanawiałam sie nad wejściem do sali, ale czego się bałam ? Nie powinnam. Wzięłam głęboki oddech i z uśmiechem weszłam do sali. Jednak gdy zobaczyłam Harry'ego momentalnie do niego podbiegłam.

-Harry ! Co się stało ? 
- Dlaczego mi to robisz ? - zaczął jeszcze bardziej płakać. Przytuliłam go i z mojego oka popłynęła łza. Szybko ją starłam, nie chciałam , żeby przejmował się tym , że ja płaczę.
- Kochanie, dlaczego mnie nienawidzisz? - spytał szeptem. Boże.. niech on nie mówi tym sposobem, zawsze to doprowadza do tego , że miękną mi kolana.
- Czemu sądzisz , że Cię nienawidzę ? - złapałam jego twarz w dłonie aby złapać z nim kontakt wzrokowy.
- Bo powiedziałem , że.. nawet nie przejdzie mi to przez gardło. Ann, przepraszam. - głos mu się łamał .
- Harry, Harry.- próbowałam znaleźć z nim kontakt wzrokowy - popatrz na mnie. - jego spuchnięte oczy spojrzały na mnie smutnym i pełnym bólu wzrokiem - nie masz za co mnie przepraszać, musiałam ochłonąć.. Cieszę się, że zrozumiałeś to wszystko. Widzę , że żałujesz, ale czasu nie wrócimy. Trzeba zacząć od nowa. Kocham Cię, obiecaj , że mnie nie opuścisz.- nasze czoła się stykały .
- Obiecuję , kocham Cię. - powiedział i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.
Niestety nic nie trwa wiecznie. Oderwaliśmy się od siebie z niechęcią. Jego twarz rozpromieniała. No tak, mi też brakowało jego dotyku.
- To co - klasnęłam w dłonie - chyba nie masz zamiaru iść w pidżamie do domu ?
- No nie, ale mam gips i sam sobie nie poradzę, a poza tym, chyba nikt nie przywiózł mi ciuchów na zmianę.- spojrzał na mnie swoimi pięknymi oczętami.
- O to się nie martw - odpowiedziałam i pokazałam mu niewielką torbę z jego ubraniami w środku. - najpierw załóż bieliznę - rzuciłam w jego stronę "moje ulubione bokserki" , które nałożył.
- Dobra, teraz spodnie. Dawaj nogę.. ok... druga.. zapinamy. - mówiłam do niego jak do dziecka, ale cóż niestety on czasami się tak zachowuje.
- Jesteś aniołem - czemu on musi być taki słodki ja się pytam ! Pocałował mnie w czoło. Nadeszła najgorsza część. Mianowicie .. koszulka. Wzięłam największą jaką miał, ponieważ ma gips.
Po jakiś paru minutach kombinowania i śmiania się w końcu Harry był ubrany. Nałożyłam mu czapkę, ponieważ jego loczków nie dało się ogarnąć. Niestety, musiał poruszać się na wózku, przynajmniej przez jakiś czas. Podpisaliśmy papiery z wypisem i ruszyliśmy w stronę auta. Na zewnątrz było pełno fanek, ale gdy zobaczyły , że wiozę na wózku mojego chłopaka automatycznie się rozsunęły , dając nam przejście. Zdziwiło mnie to. Jednak podbiegła do nas jedna dziewczynka . Miała z 8 lat ?
- Przepraszam, wiem , że nie powinnam , ale chciałam tylko prosić o zdjęcie. Nie jestem stąd i możliwe , że już Was nie zobaczę.
- Ojejku, chodź maleńka - uściskał ją
- To ja zrobię wam zdjęcie - zaproponowałam
- Nie, moja mama zrobi zdjęcie. Ja chcę z wami . Z tobą też Annie.- uśmiechnęła się słodko ukazując dołeczki. Była tak urocza. Pominęłam fakt , że wyglądam jakby ktoś wyjął mnie dopiero z pralki.
- CHEESE ! - zrobiła głupią minę mama dziewczynki
- CHEESE ! - odpowiedzieliśmy tym samym.
- A w ogóle jak masz na imię mała ? - połaskotał ją po brzuchu
- Darcy - powiedziała nieśmiało, a Hazz spojrzał się na mnie z miną "wiesz o co mi chodzi"
- Jesteś urocza. Chcesz autograf ? - zapytał ją
- Jeśli mogę - no nie no, uwielbiam tą dziewczynkę.
Harry podpisał się jej na conversie i na notesiku.
- To pa moja wielka fanko - ucałował ją w policzek , a ta zrobiła się czerwona i przytuliła go.
- Ale jeszcze jedno. Mam coś dla Was. - zaskoczyła mnie , a mała Darcy wyciągnęła niewielkie czerwone pudełeczko i dała je mi.
- Dziękuję - przytuliłam ją i też ucałowałam w policzek, chciałam otworzyć, ale wtedy powiedziała "Otwórzcie dopiero w domu", jej matka przesłała nam nasze wspólne zdjęcie na prośbę moje kochanego.
Cały czas zastanawiałam sie co może być w tym pudełku.

*Oczami Harry'ego"

Ta mała dziewczynka zaskoczyła mnie niesamowicie, An chyba z resztą też. Ciekaw jestem co tym razem dała nam fanka. Chciałem ją wziąć na ręce, ale niestety zabroniła mi Anna. Głupi gips !
Droga do domu nie trwała długo, ale za to w aucie była cisza, ale nie ze względu na to , że nie chcieliśmy rozmawiać albo się pokłóciliśmy , tylko Ann nie dawno zdała na prawa jazdy i prosiła mnie , żebym jej nie zagadywał. Choć mnie korciło , żeby z nią porozmawiać, nie zrobiłem tego. Nie chciałem żeby znowu doszło do jakieś wypadku.
Martwiło mnie jednak to , że musiała mnie wozić na tym pierdolonym wózku. Nie chciałem jej wykorzystywać, ale ona się uparła. Podjechaliśmy pod dom i jak na zawołanie chłopcy wypadli jak poparzeni z domu. Moja dziewczyna wysiadła i zaczęła coś im tłumaczyć, ja siedziałem jeszcze w środku.

*Monolog Ani*

- Chłopaki, zanim zaczniecie wyciągać go z auta, muszę wam powiedzieć parę nowych zasad, które niestety i ja muszę przestrzegać. Po pierwsze Harry ma poruszać się na wózku, do czasu zdjęcia gipsu, po drugie musi jeść zdrowo, czyli dzisiaj żadnej pizzy , żadnych KFC, McDonaldów czy innych fastfoodów. Po trzecie musi mieć zapewniony spokój i ciszę... a i po czwarte.. Nie ważne , czy będzie chciał czy nie, musi brać leki regularnie i spać conajmniej , pokreślam CONAJMNIEJ 2 godziny dziennie.

................................................................

Jak widzicie od tego postu wprowadzam do opowiadania gify. Hope u enjoy ♥





wtorek, 23 kwietnia 2013

CZYTELNICY ! ♥

Otóż jak widać zmieniłam troszeczkę wygląd bloga :)
Mam nadzieję , że przypadnie wam do gustu.♥

Mam jeszcze jedną sprawę , a mianowicie brak komentarzy. Widzę , że weszło na bloga około 100 osób, ale nikt nie pisze komentarzy, które są bardzo ważne , ponieważ motywują mnie do dalszego pisania.
Jeśli podoba Wam się to co piszę, to proszę Was komentujcie♥
Kocham Was ;3

sobota, 20 kwietnia 2013

#12

*3 dni później*
Dzisiaj wypisują Harry'ego ze szpitala. Od czasu jego przebudzenia nie rozmawiałam z nim, nie zmuszał mnie do tego. Wiedział dobrze, że jestem na niego zła. Postanowiłam mu wybaczyć, nie mogę już patrzyć na to jak siedzi sam w sali i patrzy pustym wzrokiem w okno. Co jakiś czas widziałam jak płacze, nienawidziłam siebie samej , za to , że doprowadzam go to takiego stanu. Pewnie zastanawiacie się co u Jull, eh.. jeszcze się nie wybudziła, ale lekarze robią co z ich mocy. Niall opiekuje się nią, siedzi u niej godzinami , czyta jej gazety, Twittera. Rozmawia z nią. Ostatnio nawet zasnął koło niej trzymając jej dłoń. To było takie urocze. Sama martwię się o moją siostrę. Mam nadzieję , że nic jej nie jest.
- Ann ! Obudziła się ! Obudziła ! - krzyk blondyna dochodził z progu drzwi od jej sali. Szybko stanęłam na równe nogi i podeszłam do niego. Wiem , że i tak lekarze będą chcieli nas wyprosić , ponieważ .. jak to oni mówią ? aa ! "nie wolno męczyć pacjenta".
- Pani jest siostrą tej dziewczyny ? - odwrócił się do mnie doktor , ale nie dr.Wills. Tylko inny.
- Tak, to ja. Co z nią ?- zapytałam
- Wszystko w jak najlepszym porządku. Może pani do niej wejść, ale dosłownie na parę minut.- oznajmił mi i mimowolnie się uśmiechnęłam.
- Eghem . - odkaszlnął Niall . - Doktorze , czy ja mogę do niej wejść ?  To jest moja dziewczyna.
- Tak, oczywiście, ale na krótki czas, później zabierzemy ją na badania.
- Dobrze, dziękujemy bardzo - powiedziałam , ten się uśmiechnął i poszedł do innej sali.
Spojrzeliśmy się na siebie i przytuliliśmy się, nie wiem czemu. Chyba chwila słabości.
- Patrz , teraz wszystko się ułoży. Nareszcie wrócimy do chłopaków i będziemy mogli znów cieszyć się życiem. - z mojego oka popłynęła łza. Starł ją i powiedział , żebym szła pierwsza. Weszłam do sali i zobaczyłam moją młodszą siostrę.
- Julia ! - krzyknęłam i podbiegłam do niej. Przytuliłam ją , ta nie protestowała tylko się we mnie wtuliła.
- Annie , jak się cieszę , że Cię widzę. A sie wyspałam ! - ziewnęła. Pacnęłam ją lekko w ramie. Rozmawiałyśmy chwilę i przypomniało mi się, że na korytarzu siedzi zestresowany i podekscytowany Horan.
- Muszę iść. Jutro wpadnę. Dzisiaj wypisują Harry'ego ze szpitala i zajmę się nim w domu.
- To on też jest w szpitalu ? - była w szoku, no tak , ona "odleciała" pierwsza.
- Tak, ktoś go uderzył w głowę upadł i wybudził się niedawno. Jakieś 3 dni temu.
- To widzę , że jestem lepsza ! - zaśmiałyśmy się . Dałam jej buziaka w policzek i przyszła kolej na Nialla.

*W tym samym czasie u Harry'ego*

Obudziłem sie ze świadomością , że dzisiaj wrócę do domu. To był ciężki tydzień, ale muszę stwierdzić , że nieźle się wyspałem. 96 godzin. hmm.. nieźle. Zdołował mnie jednak widok za moim oknem z sali na korytarz. An siedziała sama i błąkała się bez celu koło moich drzwi. Ciągle sam do siebie mówiłem "No wejdź tu, przytul mnie i powiedz , że mnie kochasz i wybaczysz" , ale tak się nie stało. Później zabrali mnie na jakieś badania, stwierdzili , że nie ma żadnych niepokojących zmian i około 15 mnie wypiszą. W ten czas przyjechali do mnie Liam , Zayn i Louis...i KEVIN ?! Ten to jednak ma coś z głową. Przyniósł wypchanego gołębia do szpitala. Boże.. Gdy tylko to zobaczyłem wybuchnąłem śmiechem i strzeliłem sobie FACEPALMA. Pogadaliśmy chwilę, ale nagle zobaczyłem , że Ania wstaje i szybkim krokiem idzie do .. sali obok. Czekaj, przecież tak leży jej siostra. Pewnie się wybudziła. Na szczęście.
- Harry, co sądzisz o tym? Harry! - krzyknął Louis - Znowu się rozmarzył .
- Nie prawda ! - zaprotestowałem
- Harry... błagam cię - wiedziałem , że z Liamem na pewno nie wygram. Jemu zawsze się ufa.
- No dobrze .. ale nie rozmarzyłem , tylko  martwię się , że ona już mnie nie kocha. Nie przyszła do mnie od czasu wybudzenia. Nie wiem co robić.
- Przeczekaj to.. jeśli kocha to na pewno się odezwie - poklepał mnie po ramieniu Zayn.
Wszyscy spojrzeliśmy się na niego z minami "ARE YOU FUCKING KIDDING ME ?!"
- No co ! Czasem umiem być wrażliwy i głęboki - uśmiechnął się .
- Dobra zbieramy się, widzimy sie w domu tak ? - Louis klasnął w dłonie
- Tak, Niall mi mówił , że Ann powiedziała , że mnie stąd zabierze do domu.
- No widzisz, jakiś plus.
Zamknęli drzwi , a ja położyłem głowę na poduszce nie rozmyślając o niczym.
- Panie Styles, kto pana zabiera ze szpitala ? - nagle wparował dr.Wills z jakiś notesem
- Witam, moja dziewczyna . Tam mi przekazano.
- Ugh.. Znowu muszę jej szukać. Dobrze proszę odpoczywać.
- Mhm.. - uśmiechnąłem sie lekko z przymusu i zasnąłem . W sumie była 12 , więc mogłem sobie na to pozwolić.

*Oczami Ann*

- O , witam doktorze - uśmiechnęłam się na widok mojego ulubionego lekarza zmierzającego w moją stronę.
- Hej, panią też miło widzieć. - uśmiechnął się i spojrzał w zeszyt. - To pani zabiera pana Herry'ego ..
- ...Styles'a do domu . Tak ja. - przytaknęłam.
- I właśnie to lubię. Ułatwiła mi pani pracę. Mam dodatkowe przynajmniej 20 minut.
- Haha, nie ma za co. O której mogę go stąd zabarać ? - spytałam.
- O 16 są wypisy, więc gdzieś tak około tej godziny ma być gotowy.
- Dobrze, przyjęłam.

*Oczami Nialla*

Wszedłem strasznie spięty. Czułem się jak przed pierwszym spotkaniem z nią.
- Boże Niall ! - na mój widok płacze miliony dziewczyn, ale nigdy tak się nie wzruszyłem z żadną z nich. Momentalnie byłem przy niej. Przytuliłem ją , a później nasze usta złączyły się w długim namiętnym pocałunku.
- Nawet nie wiesz jak się o ciebie martwiłem - ucałowałem ją w czoło
- Wiesz, na porządku dziennym powinnam powiedzieć, że ja jeszcze bardziej, ale ja nie pamiętam co się stało.- zaśmialiśmy sie . Nigdy nie mam jej za złe , że powie coś co inny może odebrać źle. Zawsze staram się zrozumieć co chciała mi przekazać. Kocham ją i nie zamieniłbym jej za nikogo innego.

niedziela, 14 kwietnia 2013

#11

*Oczami Ann*

Rano obudziłam się przytulona do Niall'a, który jeszcze spał. Spojrzałam na zegarek na ścianie. Była godzina 9:40 , czyli nieźle się wyspałam. Postanowiłam , że go obudzę.
- Wstajemyyy ! - powiedziałam do ucha chłopaka
- Już... jeszcze minutkę - mruczał przez sen
- Horan rusz tą swoją farbowaną dupę i wstawaj ! Dzisiaj wracamy do domu na noc ! Harry-Harrym , Jull -Jull, ale my też nie możemy się zaniedbywać.
- No dobrze, pójdziemy na zakupy kupić coś do domu. Więc wyjdziemy dzisiaj wyjątkowo wcześniej. Poradzą sobie, nie uciekną. - zaśmialiśmy się po czym stwierdziliśmy , że dzisiaj ja odwiedzę moją siostrę a on mojego chłopaka. Zjedliśmy coś w bufecie i ruszyliśmy. Później mieliśmy się zmienić.
Weszłam do sali dziewczyny i usiadłam na stoliczku obok łóżka , biorąc jej rękę .
- Hej siostrzyczko, zauważyłam , że jesteś niezłym śpiochem , ale teraz już przesadzasz. Wstań w końcu, Niall Cię potrzebuje , ja tak samo. Harry leży w sali obok. Jego stan jest stabilny , ale też jeszcze się nie wybudził. - ścisnęła moją dłoń co wywołało na mojej twarzy niewielki uśmiech.
- Błagam , bądź silna, zrób to dla mnie i Nialla. Muszę już uciekać , teraz przyjdzie do ciebie twój skarb - ucałowałam ją w czoło i wyszłam.

*W tym samym czasie*Oczami Nialla*

- Hej Harry, nie chcę być wredny , ale wyglądasz okropnie.
Na jego twarzy było rozcięcie na długość około 7 cm , pewnie było szerokie , ale już to zszyto. Wszędzie siniaki i zadrapania. Blady.
Mówiłem mu , że Ann czuje się okropnie, nie może znieść jego wypadku, że znacznie zmizerniała. Żadnej reakcji nie wykazał.
- Ona Cię kocha, nie zostawiaj jej samej. Wróć do nas. - jego dłoń się poruszyła, po chwili zaczęła ściskać moją. Pobiegłem po lekarza żeby powiedzieć mu o tym zdarzeniu. Po chwili byliśmy już obydwoje w sali. Lekarz powiedział żebym zaczął coś mówić, coś motywującego.
- Hm.. Harry ! Ann okropnie się czuje, możliwe , że jest w ciąży . Musisz się obudzić, ona się załamie. ! Chcesz stracić i ją i dziecko ?! Obudź się do cholery. - krzyknąłem i zaśmiałem się wraz z dr.Wills'em.
Powieki mojego przyjaciela zaczęły się powoli otwierać.. W końcu otworzył oczy.
- Gdzie ja jestem ? - zapytał swoim zachrypniętym głosem.
- Panie Horan , może pan  wyjść?
- Oczywiście, nie będę przeszkadzał
- Nie ! On ma zostać ! - oburzył się Harry, był zdezorientowany
- Dobrze. Panie Styles, jest pan w szpitalu, ponieważ miał pan wypadek i był pan w śpiączce.
- Jaki wypadek ?! Jaka śpiączka ?! O co wam kurwa chodzi ?! - krzyknął zły. Widać było zakłopotanie w jego oczach. A może to strach.. sam nie wiem.
- Prosze się uspokoić, jakiś szczeniak uderzył pana tępym narzędziem w skroń po czym upadł pan na kamienie, był pan w śpiączce prze około 4 dni . - przejął inicjatywę lekarz
- Ile?! Auuuuć ! - syknął z bólu
- Nie ruszaj się, zaraz zabierzemy Cię na badania. Masz złamane żebro i lekki wstrząs mózgu. Ale wszystko jest w porządku - uśmiechnął się ciepło
- Dobrze. Niall ! Gdzie jest Ann ?! - zapytał w końcu mnie
- Jest u Julii , ona leży w sali obok, jeszcze się nie wybudziła, ale to coś z sercem, nikt nie wie co jej jest - pojedyncza łza spłynęła mi po policzku, ale zdążyłem ją wytrzeć zanim to zauważył.
- Biedaku, będzie dobrze . Zobaczysz. - ukazały się jego dołeczki w policzkach - Dr.Wills czy przed badaniami mogę zobaczyć się z dziewczyną?
- Oczywiście
- Ale.. - dodałem - wątpię , żeby ona chciała Cię zobaczyć. Zanim miałeś wypadek, powiedziałeś o pare zdań za dużo.
- Jak to ? Co powiedziałem ?
Opowiedziałem mu całą historię z niespodzianką i odkryciem dziewczyn. Złapał się za głowę .
- Nie wierzę, jak mogłem jej to powiedzieć ? Powinienem ją wspierać. Ale dobrze , wolę jej dać czas.
- My tu gadu , gadu , ale badania same się nie zrobią. Wezwiemy pana po wszystkim , teraz proszę nie męczyć pacjenta. - lekarz wtrącił się w rozmowę, nawet nie pamiętam , żeby tutaj był.
- Dobrze. Trzymaj się pudlu
- Pałuj się blondi- przesłał mi buziaka , zaśmiał się i zniknął mi z pola widzenia.
Szedłem korytarzem i spostrzegłem Anię siedzącą przy dystrybutorze z wodą. Pochlipywała. Podbiegłem do niej  z uśmiechem i usiadłem obok na krześle.
- mam ci coś do przekazania - zrobiłem smutną miną i zacząłem udawać , że płaczę.
- Co się stało ? Coś z nim nie tak ? - zapytała
- on .. on...
- on co ? wysłów się wreszcie !!
- wybudził się ! - zacząłem tańczyć i skakać. An napłynęły łzy do oczu i zaczęła skakać ze mna.
- tak sie cieszę ! nareszcie ! Ale i tak go nienawidzę - uśmiechnęła się chamsko
- domyślam się . A co z Ju ? - byłem ciekaw co u mojej dziewczyny
- dzisiaj chwilę z nią posiedziałam , parę razy ścisnęła moja dłoń . Jest coraz lepiej.
- To świetnie ! Ale musimy iść do domu. Dzisiaj mieliśmy wrócić wcześniej.
- Faktyczniee, zapomniałam.
- To jedziemy ! - uradowani ruszyliśmy w stronę auta.

środa, 10 kwietnia 2013

#10


Jeśli jesteś , zostaw coś po sobie  ♥
Dziękuję ♥



* 2 dni później *Oczami Niall'a*

Miałem dosyć tego co dzieje się wokół mnie. Najpierw Jula, teraz zjawili się moi przyjaciele z Harrym w ciężkim stanie. Na szczęście nie musiałem przechodzić połowy szpitala żeby pójść to do niej , to do niego. Mają sale obok siebie. Obydwoje byli w śpiączce. Lekarze nie wiedzieli kiedy i czy w ogóle się obudzą. Akcje serca mojej dziewczyny minimalnie się pogorszyły, nie pozwolili nam do niej wejść. Chciałem chociaż złapać ja za rękę, powiedzieć jej jak bardzo ją kocham i nie chcę żeby mnie opuszczała.
- To pan jest panem Horan ? - zapytał mnie mężczyzna około 40-letni
- Tak, to ja . Czy coś się stało ?
- Witam , jestem dr.Wills . Opiekuję się pana dziewczyną. - powiedział podając mi rekę. Uścisnąłem ja.
- O miło mi poznać, ale czy coś się stało ? Co z nią ? - byłem tego bardzo ciekaw , bo nikt nie daje mi żadnych informacji na ten temat.
- Tak,  owszem stało się coś - spojrzał na mnie przerażającym wzrokiem
- Proszę mi tylko nie mówić, że stało się coś strasznego.. że ja.. ją straciłem - łamał mi się głos
- Absolutnie, pani Nowak jest w coraz lepszym stanie , może pan do niej wejść, ale nie na długo. Tylko nadal jest w śpiączce , więc proszę do niej dużo mówić. np. jaka jest pogoda, jak się pan czuje, co się dzisiaj wydarzyło. To powinno nam pomóc.
- Dziękuję bardzo doktorze
- Nie ma za co . To moja praca - uśmiechnął się i poszedł
Powiedziałem wszystkim , że mogę dzisiaj wejść do Ju.
Otworzyłem drzwi i niepewnym krokiem wszedłem do niej. Leżała sztywno, bez emocji na twarzy. Nie chciałem płakać. Musiałem być twardy. Zaśmiałem się . Przypomniało mi się , że ona zawsze mi powtarzała dziwne zdanie jak byłem zdołowany "Bądź twardy jak żelki z Biedronki" , nie wiem co to oznacza , ale podnosiło mnie na duchu. Wiem, dziwne. Usiadłem na stołku obok i patrzyłem się na nią. Wyglądała jak śmierć, blada , bez życia. Ale mimo wszystko.. żywa ! To mnie najbardziej cieszy. Wierzę w to , że ona się obudzi , że jeszcze raz pocałuje mnie , przytuli i powie , że kocha mnie.. tylko mnie. Tak jak ja ją.
Siedziałem obok niej i trzymałem ją za rękę , mówiąc jednocześnie o tym co się wydarzyło, chociaż tak dużo raczej nie mogło, ponieważ leży tutaj tylko 2 dni.
- Kochanie , chciałbym choć wiedzieć , że mnie słyszysz. Gdybyś dała mi znak.
Poczułem lekkie ściśnięcie mojej dłoni.
- Słyszysz mnie ? Jeśli tak , postaraj się dać jeszcze raz mi jakiś znak.
Uścisnęła mój palec trochę mocniej.
- zaraz wracam !
Pobiegłem po lekarza, zaraz po tym znalazł się wraz ze mną przy dziewczynie.
Reagowała na to co dzieje. Jednak się nie odzywała. Ale było z nią coraz lepiej, tak przynajmniej powiedział lekarz.

*Kilka godzin wcześniej*Oczami Ann*

Minęły 2 dni odkąd Harry i Julia są w szpitalu, cały czas tam przebywałam, wraz z Niall'em . Kazaliśmy reszcie nie zostawać na noc, nie chcemy żeby niepotrzebnie się męczyli. Poszłam do bufetu żeby coś zjeść ,  blondasek nie byłby zadowolony gdybym nic nie jadła. Dlatego zdecydowałam się mu ustąpić. Zjadłam i wróciłam na korytarz , Niall powiadomił mnie i chłopaków , że może wejść do Julii . Chociaż tyle dobrego .
- No leć do niej - uśmiechnęłam się.
Co do Harry'ego , jego stan znacznie się poprawił, lekarze mówią , że nic nie zagraża jego zdrowiu ani życiu. Co prawda jeszcze się ni obudził, ale jestem dobrej myśli.
Siedziałam sama i patrzyłam się  na Hazze , który leżał tam sam, zupełnie.
- Witam, chciałam powiedzieć , że dzisiaj może pani wejść do swojego chłopaka na sale , podobnie jak uczynił pani przyjaciel p.Horan. - powiedział lekarz jego i Ju.
- Dziękuję bardzo - uśmiechnęłam się i od razu skierowałam sie w stronę drzwi jego sali.
- Hej kochanie - powiedziałam gdy tylko weszłam , nie ważne , że mnie nie słyszał. - Jak sie masz? ha, wiem , że mi nie odpiszesz, ale jestem przyzwyczajona , że troszczę się o twoje samopoczucie. Obudź się w końcu ! Błagam ! Nie radzę sobie bez ciebie ! Siedzę od paru dni u ciebie. Nie mogę znaleźć sobie miejsca. Ale jest jedna dobra rzecz, lekarze powiedzieli , że wszystko będzie z Tobą okej. Tak samo jak z Julią, Niall dzisiaj poszedł do niej. Super co nie ?
Posiedziałam u niego jeszcze 40 minut i pielęgniarka kazała mi już iśc.
Na korytarzu siedział uśmiechnięty blondasek.
- Widzę , że wpuścili cię do niego. Co z nim ? - spytał
- Wszystko w porządku , jest coraz lepiej, niedługo sie powinien obudzić , a co z moją siostrą?
- Prawie się wybudziła, reaguje na bodźce zewnętrzne , ale nie mówi i nie otwiera oczu.
- To super! - uściskałam go i jak zwykle siedzieliśmy przed salami naszych miłości.
4 nad ranem. Tak zazwyczaj kończy się dzień. Spałam z głową na kolanach Nialla , zawsze się wyręczamy . Jesteśmy jak rodzeństwo , nierozłączne. Tak zakończył się dzisiejszy dzień. Czy był udany ? Z pewnością ! Wszystko wraca do normalności . Nareszcie.

-------------------------------------------

Tak więc, mamy rodział 10 ! ;d Ostatnie dwa rozdziały pisałam z wielkim płaczem i emocjami. Dziękuję za komentarze ♥ Kocham Was ♥



wtorek, 9 kwietnia 2013

#09

*Oczami Ann*

Widziałam , że Niall jest zdenerwowany tym wszystkim, bardzo ją kocha, ale nie miałam dla niego zadowalających wieści.
- A więc Jula.. eh.. jest w stanie stabilnym, ale jakby ci to powiedzieć. em... yy..
- No mów ! - krzyknął na mnie - Przepraszam.. nie chciałem krzyczeć, ale jestem tym strasznie przygnębiony.
- Nic nie szkodzi-poklepałam go po ramieniu - z nią jest wszystko okej, ale jest w śpiączce, nie wiadomo na jak długo.
- Ale wyjdzie z tego ?- znowu zaczął płakać, co zaraz po nim uczyniłam i ja, płakaliśmy przytuleni w siebie. Zapaliłam kolejnego papierosa. Widziałam , że nie podoba mu się to, ale dzięki temu było mi lepiej.
Z powrotem poszliśmy do szpitala , wszyscy siedzieli na korytarzu. Perrie wtulona w Zayn'a , Eleanor w Louisa . Danielle w Liama, a Niall nim się obejrzałam usiadł na krzesło najbliżej okna od pokoju Jull.. spojrzałam na niego pytająco.
- Chcę chociaż na nią popatrzyć , tyle mi jak na razie wystarczy.
Z tych emocji zapomniałam całkowicie o Harrym , gdzie on jest ? Dlaczego nie ma Go tu ze mną  ? Czy coś się stało ?
Próbowałam poskładać , co się właściwie stało. Przypomniałam sobie o zdarzeniu z dzisiejszego wieczoru . Czemu on to powiedział ? Nienawidzę go ! Ale z drugiej strony martwię się o niego. Zostawiliśmy go samego, bez... SAMOCHODU !
- Lou ! Zostawiliśmy Hazze samego bez auta !
- Faktycznie ! Dzwonię do niego ! Kurwa mać ! On był lekko pijany .

*Oczami Louisa*

Dzwoniłem do mojego przyjaciela, jak mogliśmy go zostawić samego na tej wypizdówie !?
Po trzech sygnałach odebrał..
ROZMOWA
H :haaaaaaalooooo
L : Harry, co z tobą ?
H : asienaebałeeeeeem
L : Gdzie ty jesteś ?!
H : Taaam gdzieee mnieee chuuuuju zosssstawiiiłes !
L : Zaraz po ciebie będę.
H :mhm... AAAAAAA !
L : Harry ! Harry !
*BEEB BEEB BEEB BEEB ROZMOWA ZOSTAŁA ZAWIESZONA*
- Kurwa mać !
- Co się stało ?! - podeszła do mnie moja kuzynka
- Nie wiem, jadę do niego, jest kompletnie pijany ! Jedziesz ze mną ?!
- Oczywiście - powiadomiliśmy wszystkich o zdarzeniu i pobiegliśmy do auta.

*Około 1h później , Oczami Ani*

-Harry ! Harry ! Skarbie gdzie jesteś ?! Odezwij się ! Harry ! - ostatnie słowo wypowiedziałam łamiącym się głosem . Szłam na ślepo , to przez zły , które nie mogły się opanować. Kochałam i nienawidziłam. Tak, kocham  mojego loczka , moje beszczelnego, zboczonego, uroczego, najprzystojniejszego chłopaka ! Chcę miec go z powrotem ! Jak coś mu się stanie, nie daruję sobie tego.
- Haa.. Haarry - mówiłam coraz cichszym głosem , miałam dosyć, dosyć wszystkiego.
Nagle potknęłam się o coś. Wstałam i poświeciłam na przedmiot o który się potknęłam.
Lo...Loczki ?
- Harry ! Wszystko okej ?
- Auuuć. Ann... Ann..- mamrotał - nie zostawiaj mnie, kocham cię ponad wszystko nie możesz mnie teraz opuścić. Harry ! Kochanie !
- Ann. Kocham Cię .. mimo wszystko Cię kocham , pamiętaj o tym.
Jego oczy się zamknęły !
- Louis ! Louis ! O tutaj jest ! - krzyczałam najgłośniej jak tylko się da.
- Co z nim ?
- Oddycha , ale płytko.
- Jedziemy do szpitala !
Zabraliśmy go do szpitala, podczas drogi cały czas głaskałam jego loczki i mówiłam mu , że jestem przy nim. w połowie drogi ścisnął moją dłoń i z jego oka popłynęła łza. Otworzył oczy i powiedział "Jaka ty jesteś piękna, jak anioł, a co będzie jeśli nie przeżyję? wiem.. będę się Tobą opiekował. Każdy podmuch wiatru ma Ci przypominać jak bardzo Cie kocham, każdy promień słońca o tym jaka jesteś piękna. A jeśli spadnie deszcz, możesz wiedzieć że płaczę, bo nie mogę być z Tobą i cieszyć się życiem... Pamiętaj, Kocham Cię"
- Harry , nie umieraj błagam .
- Opiekuj się chłopakami .
- Harrryyyyy ! Nie ! Nie zostawiaj mnie ! Nie w tym momencie !
Dojechaliśmy do szpitala , lekarze zajęli się Harrym. Mówili nam , że powinien z tego wyjść, ale nie obiecują, postarają się .
Jest 3 w nocy , chłopaki siedzą przed salami Julii i Harry'ego, dziwne zrządzenie losu , że ich sale są obok siebie. Nie wytrzymałam, zasnęłam.
........................................................

Dziękuje za tyle odwiedzin i komentarzy <3 PRZEPRASZAAM , że długo nie było nwego rozdziału , ale nie miałam weny ;// Ale już jest i postaram się dodawać rozdziały częściej. ♥

piątek, 5 kwietnia 2013

#08

*Oczami Jull*

Podbiegłam do nich nie mogłam opanować emocji jakie mną kierowały.
-Właśnie znalazłam kogoś kogo szukałam połowę swojego życia. Jestem Polką , moja matka zginęła w wypadku samochodowym , a ojciec popadł w alkoholizm i nie chciał mieć dzieci, poza tym sąd nie zezwolił na opiekę. Miałam 3 latka, moja siostra miała 4. Oddano nas do domu dziecka , a później po dwóch latach oddano nas w inne rodziny zastępcze. Wtedy nasz kontakt się urwał i już nigdy nie znalazłam swojej siostry. Moja matka opowiedziała mi tą historię dopiero jak skończyła 14 lat. Wcześniej nie wiedziałam , że byłam w domu dziecka , postanowiłam przeprowadzić się do Londynu i rozpocząć nowe życie, zapomnieć o tym wszystkim. Jednak byłaś mi znajoma , jak zobaczyłam Cię w gazecie przypomniałam  sobie opowieść mojej matki. Nie wierzyłam w to, ale teraz jak spędziłam z tobą troszkę czasu, moje wspomnienia powróciły. Teraz rozumiesz ? Nic ci się nie kojarzy . Ania to ja twoja siostra.. Julia.- wtedy łzy napłynęły mi do oczu i poczułam się słabo. Ostatnie co pamiętam , to to , że upadam na ziemię, później tylko ciemność.

*Oczami Ann*

Stałam jak wryta, kiedy słyszałam to o czym mówi, faktycznie pamiętam , że moja mama opowiadała mi o śmierci mojej biologicznej matki i o ojcu.. ale .. to .. nie .. możliwe. Po tylu latach znalazłam moją młodszą siostrę ! Jestem taka szczęśliwa. Moich emocji nie da się opisać. Jestem wstrząśnięta , ale za razem ogarnia mnie niesamowita radość.
- Ju ! Słyszysz mnie ?! Odezwij się ! - usłyszałam krzyk i płacz Nialla - Jull !
Ocknęłam się i zobaczyłam , że moja .. siostra leży na ziemi.
- Co się stało ?! - krzyknęłam i rzuciłam się w stronę grupki zebranej na około dziewczyny.
- Nie wiem ! Jedziemy z nią do szpitala ! - krzyknął Liam , a blondyn zaniósł nieprzytomną dziewczynę do samochodu, pobiegłam za nimi , a Harry złapał mnie za rękę.
- Wierzysz jej ? Sądzisz , że mówi prawdę ? - zapytał z dziwną miną
- A co mam jej nie wierzyć ?! Nie zauważyłeś podobieństwa między nami ?! - już prawie krzyczałam , ale musiałam sie opanować żeby się z nim nie pokłócić
- Tak ! Sądzę , że ona kłamie ! Może i jestem lekko podpity, ale myśli mam trzeźwe !- krzyknął na mnie .. pierwszy raz na mnie krzyknął
- Nie podnoś na mnie głosu ! Skoro tak sądzisz to tutaj zostań, ja jadę z resztą do szpitala .
- Ale...- usłyszałam tylko to , ponieważ skierowałam do samochodu w którym Niall próbował jakoś obudzić swoją ukochaną.
- Nie budzi się ! Pomóżcie mi ! Błagam...- spojrzałam na jego zaczerwienione i spuchnięte oczy, bardzo się przejął, widać było , że ją kocha.
- Louis wsiadaj za kierownice , jedziemy do najbliższego szpitala ! - krzyknęłam i sama wsiadłam na miejsce koło kierowcy .
Podczas jazdy Niall cały czas próbował porozumieć się ze swoją dziewczyną, jednak bezskutecznie .

*Oczami Nialla*

Jull.. a raczej Julia zemdlała . Jestem przerażony. Nie wiem co zrobić żeby się obudziła. Jechaliśmy do szpitala. Nie było łatwo , ponieważ nie znaliśmy za dobrze tej okolicy.
-Ann , czy Ju jest na coś chora ? Pamiętasz coś ? Wspominała może coś.
- tak , owszem , nie wiem jak nazywa się ta choroba, ale wspominała mi , że nie może się duzo stresować , ponieważ to jest dla niej groźne, jeśli ma nadmiar emocji , jest to dla niej groźne.
- Dobrze , że chociaż ty to wiesz.
Dojechaliśmy do szpitala, szybko trafiliśmy na izbę przyjęć. Lekarze zapytali się czy jest ktoś z rodziny , który wie na co może chorować moja ukochana. An szybko się zgłosiła i pobiegła za lekarzem. Teraz pozostało tylko czekać.

* godzinę później *

Czekamy już około godziny , ale dalej nikt nie dał nam znać . Nagle z sali wybiegła zapłakana dziewczyna. Szybko pobiegła i wyszła na zewnątrz . Podążyłem za nią. Ann własnie paliła papierosa, zdziwiło mnie to , ponieważ ona zawsze była temu przeciwna .
- Annie , co z nią ? - łzy momentalnie napłynęły mi do oczu , zacząłem płakać jak dziecko.
Dziewczyna zgasiła papierosa i przytuliła mnie.
- Eh..
Bałem się, okropnie się bałem . To co teraz powie , zadecyduje o moim życiu.
- a więc Jula...

_____________________________
Potrzymam Was w napięciu . mvhahahahahahahaha ! Jestem zła ;D
Zostawcie coś po sobie. Jeśli się podoba , skomentuj , dla ciebie niewiele , a dla mnie jest to motywacja do napisania kolejnej części :))
Kocham ♥


czwartek, 4 kwietnia 2013

#07

*Oczami Ann*
Co oni mogą kombinować? Mam się czegoś bać, znając tych idiotów chyba skoczę napisać testament w razie czego. Chociaż jest przy mnie Harry, który z pewnością nie da nic mi zrobić, tym bardziej , że wie czym to grozi. Czy się zakochałam ? Sama nie wiem, jak na razie to chyba przelotne uczucie, ale z dnia na dzień coraz więcej do niego czuję.
- Halo ! Ann ! - ocknęłam się i zobaczyłam mojego chłopaka machającego mi ręką przed oczami - no wreszcie, gdzieś ty odpłynęła ?
- Nigdzie
Chłopak się schylił , ponieważ pomimo tego , że mam szpilki dalej jestem od niego niższa
- Myślałaś o mnie prawda? - powiedział szeptem po czym ugryzł mnie lekko w ucho. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Dałam mu kuksańca w brzuch i poszłam w stronę auta.
Po chwili już wszyscy byli w samochodzie i ruszyliśmy do resta... właściwie, teraz już nie wiem gdzie jedziemy. Droga coraz bardziej mi się dłużyła, siedziała na przeciwko Niallerka i Ju , którzy z tego co widzę , przysnęli, co po chwili uczyniłam i ja.

*Oczami Harry'ego*

Jechaliśmy już jakieś 20 minut , kiedy Ann zasnęła , tak słodko wyglądała. Skulona , wtulona we mnie, to mój cały świat. Po chwili odezwał się Zayn
- Kochasz ją nie?
Pogłaskałem ją po głowie , po czym pocałowałem ją w czułko.
- Jest moim całym światem - odpowiedziałem i lekko się zarumieniłem .
Nie wiem kiedy , ale jakoś zrobiłem się senny , wtuliłem Ann bardziej w siebie i zasnąłem.

*2 godziny później, Oczami Zayna*

- Czekaj ja ich obudzę , nie ja ... ej no, no dobra, nie bo ja ... eh, dajesz -  wraz z Lou kłóciliśmy się kto obudzi resztę, ponieważ tylko my dwaj nie poszliśmy w kimono . Zdecydowaliśmy , że będzie to pasiasty , ponieważ to on krzyczy głośniej.
-3..2..1 WTAAAAAAAAJEMY ! - krzyknął Louis i wszyscy stanęli na równe nogi , Harry poturbował Ann , a Niall dla pewności , że wszystko w porządku z Jull , przytulił ją.
- Popieprzyło Cię ?! - krzyknęła Jull, ale po chwili zaczęła się śmiać, wraz z nią Niall , a później całe auto przepełnione było naszym śmiechem.
- To co ? Dojechaliśmy już , że nas budzicie ? - spytała zaspana czarnowłosa.
- Tak, ale jak mówiłem, to niespodzianka , więc zawiążemy wam oczy dziewczęęta - uśmiechnęliśmy się wszyscy , poza dziewczynami , bo one zrobiły tylko pytające miny i się zgodziły. Zawiązaliśmy im oczy i pomogliśmy wyjść z wana.

*Oczami Jull*

-Ile jeszcze ? - pytałam Nialla , który prowadził mnie, a raczej niósł, bo znając moje szczęście, to pewnie się gdzieś przewrócę, a on dobrze o tym wie , więc sam mi to zaproponował. Co mnie dziwiło najbardziej ? Taka długa droga tutaj !
- Skarbie, jeszcze minutka. - mówił spokojnie, nie słyszałam w jego głosie żadnej złości z powodu mojego "kaleczeństwa wrodzonego" , ale za to go kocham...chyba, w sumie sama nie wiem. Nagle poczułam , że mój chłopak odstawia mnie na ziemię i obejmuje od tyłu. Kiedy chciałam ściągnąć opaskę on automatycznie wybił mi to z głowy. Niestety. Staliśmy wtuleni w siebie , kiedy usłyszałam resztę , zbliżającą się do nas.
- To co ? na 3 ? - zapytał  Zayn
- 1...
-2... - odliczali kolejno, nie mogłam się doczekać .
-...3 ! - krzyknął blondasek, a z moich oczy zsunęła się opaska, przed sobą ujrzałam plażę , domek letniskowy, rozpalone ognisko, na tarasie koc piknikowy , a wokół  pełno lampionów i lamp. Ten nastrój był przepiękny !
- I jak? - spytał mnie - podoba się ?
- e..a....o....hm.. bardzo ! - wyjąkałam .
- To się cieszę - uśmiechnął się i pocałował w policzek.
"woooooow, ale pięknie, to dla nas ? jejku ! " Takie słowa wychodziły z ust dziewczyn , które chyba podobnie jak ja były zachwycone .
- Ale zaraz , zaraz .. gdzie Louis i Liam ? - zapytałam
- Zaraz przyjadą, pojechali gdzieś na chwilę, ale nie martw się , są już duzi.
- Oj nie powiedziałabym , że z nich tacy dorośli - odrzekłam , na co on lekko zaśmiał się i zaprowadził mnie na taras , gdzie czekali już Zayn, Perrie, Ann i Harry . Na nasz widok uśmiechnęli się i podali nam kolejny wielki koc do okrycia , ponieważ może zrobić się chłodno. Po jakiś 30 minutach zauważyłam 4 postacie zbliżające się w naszą stronę. Było już ciemno i nic nie było widać.
- Niall, kto tam idzie ? - kurczowo ścisnęłam jego rękę
- Nie wiem , to chyba oni... Buu ! - krzyknął mi do ucha, a ja zaczęłam piszczeć jak głupia .
- Głupi ! - śmiałam się , po czym przytuliłam.
- Też Cię kocham ! - powiedział i przykrył mnie kocem , ponieważ zaczęłam się troszkę trząść .
- Wiesz co? Ja Ciebie też kocham - wpiłam się w jego usta i usiadłam obok.

*Oczami Louisa*

Dochodziliśmy już do domu.. ale mieliśmy kolejną niespodziankę, bo z nami szła Eleanor i Danielle , naszymi dziewczynami. Liam jest z nią dosyć długo, w sensie z Dan. A ja z El od niedawna, nikomu się nie chwaliłem , ale jakoś tak wyszło, że dzisiaj się wszystkim "objawimy"
- Skarbie , co ty taki spięty ? - usłyszałem głos brunetki, ten uśmiech .. ahh.
- Nic kochanie, chodź już jesteśmy - wziąłem dziewczynę za rękę i pewnym krokiem szedłem ku moim przyjaciołom.
- Hej wszystkim , to jest właśnie Eleanor .. moja dziewczyna - na moją wypowiedź wszystkim opadła szczęka , a mojej kuzynce chyba najbardziej . Podbiegła do mnie i zaczęła mnie przytulać i skakać, na co moja ukochana nie zareagowała normalnie tylko spojrzała sie na mnie krzywo , wtedy Ann skończyła swój rytuał
- spokojnie, jestem jego kuzynką, wychowaliśmy się praktycznie razem, nie musisz się o nim martwić.- uśmiechnęła się i wyciągnęła dłoń w jej stronę - Jestem Ann
- Miło mi , jestem Eleanor. Ann? To twoje prawdziwe imię ?
- Owszem Ann to tylko przezwisko, tak naprawdę mam na imię Anna , jestem Polką to dlatego.
- TERAZ JUŻ WIEM ! JUŻ WIEM !  - krzyknęła Jull i podbiegła do nas...

.............................................................................................................................................

Na początek pragnę podziękować za ponad 100 wejść ! Jestem mile zaskoczona !
Jednak mam prośbę , komentujcie lub opowiadajcie w ankiecie w prawym rogu bloga, ponieważ zależy mi na opinii, chcę widzieć , czy mój blog się podoba i czy mam go kontynuować. KOCHAM ♥