Noc, to
właśnie wtedy wszystkie myśli łączą się w całość, to właśnie wtedy zadajemy
sobie pytania „kim ja jestem?” „dlaczego żyję”. Nie mogę narzekać na to, że
czegoś mi brak. A jednak mimo to , że jestem całkiem ładna , trzeba to
przyznać, to nie mam chłopaka. Jakoś nie mogę znaleźć tego jedynego.
Zdecydowałam się w końcu na przeprowadzkę do Londynu.
„Nowe życie, zaczynam wszystko od nowa” – pomyślałam , kiedy wynosiłam już ostatnie walizki. Taksówka zawiozła mnie na lotnisko , odprawa nie trwała zbyt długo, już po 30 minutach siedziałam na swoim siedzeniu. Podróż minęła bardzo spokojnie, miałam bilet w godzinach , kiedy nie było za dużo ruchu. Wolałam się nie cisnąć z wieloma osobami. Gdy doleciałam , od razu pojechałam do mojego nowo wynajętego domu. Była 5 nad ranem , walnęłam walizki w holu i od razu pobiegłam do pokoju , w którym było jakieś łóżko.
Obudził mnie dzwonek telefonu , bez patrzenia na ekran rozmówcy odebrałam:
- Hej , co słychać?
- Heeej, kto mówi.
Dopiero teraz zauważyłam , że numer , który do mnie dzwoni , jest nieznany.
- No to ja Louisek , BooBeer , twój ukochany kuzyn ! Ann, nie żartuj , że o mnie zapomniałaś. Ciocia do mnie dzwoniła , że przeprowadziłaś się do Londynu i z pewnością będziesz potrzebowała pomocy z ogarnięciem wszystkiego.
- A , no tak, cześć maleńki, stęskniłam się za tym twoim głupiutkim ryjcem.
- Dzięki, ja za toba też brzydulo. Ubieraj się i dzisiaj pomogę ci wszystko mniej więcej ogarnąć, pójdziemy do tesco na jakies zakupy. Podaj mi swój adres i za około godzinę będę u ciebie .
- Okej, adres zaraz wyślę ci smsem.
Wysłałam Lou smsa i doznałam szoku, jest godzina 14.50 .
„Dobra Louis będzie za godzinę , więc mam troszkę czasu” – powiedziałam sama do siebie. Wzięłam szybki prysznic , pomalowałam się lekko, związałam włosy i nim się obejrzałam zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam mojego kochanego kuzyna , automatycznie się uśmiechnęłam.
- Lou ! – krzyknęłam i rzuciłam się na niego z wielkim uściskiem
- Ann ! Jak ty wyrosłaś maleńka . A jak wyładniałaś.
- Oj , przestań – na moich policzkach pojawiły się rumieńce, - Lepiej jedźmy, tylko wezmę torebkę.
„Nowe życie, zaczynam wszystko od nowa” – pomyślałam , kiedy wynosiłam już ostatnie walizki. Taksówka zawiozła mnie na lotnisko , odprawa nie trwała zbyt długo, już po 30 minutach siedziałam na swoim siedzeniu. Podróż minęła bardzo spokojnie, miałam bilet w godzinach , kiedy nie było za dużo ruchu. Wolałam się nie cisnąć z wieloma osobami. Gdy doleciałam , od razu pojechałam do mojego nowo wynajętego domu. Była 5 nad ranem , walnęłam walizki w holu i od razu pobiegłam do pokoju , w którym było jakieś łóżko.
Obudził mnie dzwonek telefonu , bez patrzenia na ekran rozmówcy odebrałam:
- Hej , co słychać?
- Heeej, kto mówi.
Dopiero teraz zauważyłam , że numer , który do mnie dzwoni , jest nieznany.
- No to ja Louisek , BooBeer , twój ukochany kuzyn ! Ann, nie żartuj , że o mnie zapomniałaś. Ciocia do mnie dzwoniła , że przeprowadziłaś się do Londynu i z pewnością będziesz potrzebowała pomocy z ogarnięciem wszystkiego.
- A , no tak, cześć maleńki, stęskniłam się za tym twoim głupiutkim ryjcem.
- Dzięki, ja za toba też brzydulo. Ubieraj się i dzisiaj pomogę ci wszystko mniej więcej ogarnąć, pójdziemy do tesco na jakies zakupy. Podaj mi swój adres i za około godzinę będę u ciebie .
- Okej, adres zaraz wyślę ci smsem.
Wysłałam Lou smsa i doznałam szoku, jest godzina 14.50 .
„Dobra Louis będzie za godzinę , więc mam troszkę czasu” – powiedziałam sama do siebie. Wzięłam szybki prysznic , pomalowałam się lekko, związałam włosy i nim się obejrzałam zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam mojego kochanego kuzyna , automatycznie się uśmiechnęłam.
- Lou ! – krzyknęłam i rzuciłam się na niego z wielkim uściskiem
- Ann ! Jak ty wyrosłaś maleńka . A jak wyładniałaś.
- Oj , przestań – na moich policzkach pojawiły się rumieńce, - Lepiej jedźmy, tylko wezmę torebkę.
_________________________________________________________
Więc jest I część, jeszcze dzisiaj pojawi się następna.♥♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz