środa, 12 czerwca 2013

#19 "Może to właśnie ona. Odzyskam ją"

5 KOMENTARZY = KOLEJNY ROZDZIAŁ 


*Oczami Zayna*

Dziewczyny zostały w aucie, nie chcieliśmy aby im się coś stało. Poza tym, gdyby Perrie udało się jakoś wydostać i chciałaby trafic do auta i nie zastałaby nas to było nie było tak fajnie.
- Psss...Psss - syczał do mnie Harry
- Co jest ? - zapytałem
- Widzisz to ? - wskazał na małe okienko wbudowane praktycznie przy ziemi - zobaczymy co tam jest. A raczej ja to sprawdzę.
- Dobrze, ale czekaj skąd się dowiemy czy coś tam jest ? - wciąż byłem zdezorientowany całą sprawą
- Hmm.. dobre pytanie. Jak zamrugam latarką 2 raz, to znaczy że wracam. A jak 5 to znaczy , że macie przyjść. Ok ? - Hazza miał dobry plan , nie mogę zaprzeczyć. Jednak czy warto ryzykować ?
- Nie martw się - poklepał mnie po ramieniu i ruszył w stronę chatki
Uważnie przyglądałem się temu co robi, wszystko robi z taką .. gracją i tajemnicą. Jakby nie zauważony.
Zamyśliłem się , jak zwykle. Jednak po chwili zauważyłem jak mój przyjaciel świeci 5 razy latarką. Tak ! Może to właśnie ona. Odzyskam ją.
Zebrałem chłopaków , którzy stali na czatach. Jezu zachowujemy się jak w filmie. To takie ekscytujące !
Podbiegliśmy w jego stronę, starając się być jak najciszej.
- patrz . To nie jest czasem Pezz  ?
- tak, to ona !- niemal krzyknąłem
- Ciiiiiiiiiii ! - uciszali mnie chłopacy
- Bądź głośniej wiesz ? - odpowiedział na moje głośne zachowanie Niall
- Dawaj zapukamy lekko, może nie śpi. - zaproponował Liam - ale czekajcie , zobaczę czy drzwi są otwarte.
Jak powiedział , tak zrobił. Po chwili wrócił.
- Niestety. Zamknięte - odparł , po czym głęboko wziął oddech
- Kurwa. Okej pukamy ! - pasiasty przejął inicjatywę.
- Louis, mówiłem ci już o przekleństwach - loczek chyba się wtedy zdenerwował
- Dziewczyna naszego brata jest w niebezpieczeństwie , a ty mi teraz pudlu wypominasz , że klnę ? - wstał i popatrzył się wrogim spojrzeniem na zielonookiego. Zapanowała cisza.
- Masz rację, bierzemy się za robotę. - uścisnęli się.

*W tym samym czasie**Oczami Danielle*

- Ciekawe czy ją znaleźli.. a jak jej coś jest ? - głowiłam się nad pytaniami , zresztą tak samo jak Jull, Ann i Eleanor.
- Mam nadzieję , że wszystko będzie okej. - odrzekła El
- Ja też - na raz jej odpowiedziałyśmy
- Mam pomysł , prześpijmy się. Nawet na zmianę, rozumiem , że nie utrzymuję powagi sytuacji , ale oni ją znajdą. Zayn za bardzo ją kocha , żeby dopuścić do tego aby coś jej stało. Są silni poradzą sobie. - Ann już chyba nie wytrzymała , jest z niej straszny śpioch. Ale w sumie ma racje, oni ją znajdą jestem tego pewna.
- W sumie pomysł nie jest zły. Skoro tak to śpimy po 1h po dwie. Ann i Elka śpią pierwsze , bo jedna wymyśliła , a druga jest najmłodsza.
- Okej - bez wahania się zgodziły i już po chwili słodko spały. Ja rozmyślałam nad tym co dzieje się z Liam'em . Czy wszystko z nim okej. Na pewno.
Później rozmawiałam z Julią, która też martwi się o swojego ukochanego.
- Nawet nie dałam mu czegoś do zjedzenia ! - użalała się
- Przeżyje ! - pierwszy raz na moich ustach zagościł uśmiech.
Musiałyśmy szeptać , żeby nie obudzić dziewczyn. Po godzinie obudziły się i przyszła nasza kolej. Ułożyłam się wygodnie. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Miałam bardzo dziwny sen.
Siedziałam na polanie, słońce delikatnie muskało moją twarz. Nagle przyszedł on. Liam. Jak zwykle czarujący uśmiech, piękne oczy. Przysiadł obok mnie i bez słowa zaczął mnie całować. Po chwili przyjemności, skończyliśmy i wtuliliśmy w siebie. Nagle zaczął się roznosić kobiecy pisk. Doskonale kojarzyłam ten głos. To była Perrie. Biegła w naszą stronę, a za nią dwie czarne postacie. Słoneczne niebo zmieniło się na zachmurzoną pozbawioną słońca szarą ruinę. Liam patrzył się bezczynnie w biegnącą do nas naszą przyjaciółkę . Próbowałam go zaciągnąć gdzieś dalej żeby nas nie zobaczyli. Jednak on wstał pocałował mnie, to nie był zwykły pocałunek . W nim było tyle uczucia , jakby miał być ostatni. 
-Kocham Cię - powiedział z przyspieszonym oddechem 
- Ja Ciebie też - złączyłam nasze czoła - na zawsze
W tym momencie zerwał się i pobiegł w stronę Perrie. Stałam jak osłupiała. Dobiegł do niej , złapał ją za rękę i zaczął biec na ukos ode mnie. Osoby goniące ją przystanęły, ale później na środku  znikąd pojawił sie Zayn. Krzyczał "Kochanie biegnij , zatrzymam ich" . Byli coraz bliżej. Próbował coś zrobić, ale ich było dwóch , a on jeden. Powalili go na ziemię. "Kocham Cię Perrie Edwards !" krzyknął, a później zobaczyłam jak złoczyńca podnosi jakis przedmiot , który później zatapia w sercu mulata.
Obudziłam sie krzycząc i szybko oddychając. Co ten sen miał oznaczać do cholery ?! Czy Zayn zostanie zraniony bądź... umrze? Nie, to nie możliwe.
Dziewczyny w mgnieniu oka były przy mnie. Opowiedziałam im mój sen, one nie kryjąc przerażenia wypowiadały się na ten temat. Później nie zasnęłam. Lecz z tego co mi wiadomo przespałam dobre 40 minut. Nie, dziś już na pewno nie idę spać.
*godzinę później*
Jestem strasznie zdenerwowana. Od czasu wyjścia chłopaków minęły 3 godziny. Znalazłam przez przypadek papierosy i zapalniczkę w kurtce Malika. Wyszłam przed wana i zachłannie spaliłam 1..2...3...4..5 fajek. W końcu się uspokoiłam. Wyszła do mnie Ju, która postąpiła podobnie jak ja. Spaliła dwa papierosy pod rząd.
- Ty palisz ? - spytałam
- Popalam , ale staram się nie robić tego przy Niall'u , wiem że tego nie zdzierży. A ty ?
- Szczerze ? Nie, dzisiaj po raz pierwszy miałam  papierosa w ustach. I chyba tak pozostanie, nie wiem co Zayn w tym widzi.
- Kto co woli - zgasiła szluga. wypuścia do końca i dym i weszła z powrotem do wana. Co po chwili uczyniłam ja.

*Oczami Zayn'a*

*puk puk* delikatnie stukałem w szybę. Pezz leżała na ziemi, obok niej walały się różne rzeczy. Wstała, najwyraźniej mnie usłyszała. Kiedy nas zobaczyła , wyglądała jakby miała piszczeć, ale musiała się powstrzymać. Podeszła do okienka i wspięła się.
- Zayn, jednak jesteś ! - wyszeptała i przyłożyła rękę do szyby
- Jak mógłbym pomyśleć chociaż na chwilę o tym , żeby sobie odpuścić - również uczyniłem to co ona
Niall odepchnął mnie od szyby i spojrzał na moją dziewczynę dokładnie
- Ty krwawisz - stwierdził
- Niestety , nie ma tu ani bandaży ani niczego co mogłoby się przydać.
- Jesteś tam sama ? Czy ktoś cię pilnuje ? - zapytał
- Jestem sama , ci ludzie poszli do tego domku za wami , są okropni. Słyszałam coś o zapasowym kluczu obok tej chatki, piwnicy, nie wiem jak to coś mogę nazwać. Wycieraczka albo doniczka. To usłyszałam.
- Okej, zobaczę co da się zrobić. - odpowiedział Nialler
- Ja pójdę - zgłosił się Payne Nie sprzeciwiaj się , bo i tak pójdę
- No dobrze, uważaj na siebie.
Czekaliśmy chwilę. Usłyszeliśmy cichce "pss..psss.. chodźcie, jest !"
- Skarbie zaraz do ciebie zejdzie Louis i Liam, my musimy pilnować żeby nic wam się nie stało.
- Dobrze
Odszedłem od okienka i skierowałem sie na swoje miejsce. Czas dłużył sie niemiłosiernie. W końcu zobaczyłem jak w chatce obok ktoś zapalił światło. Przeszły mnie dreszcze. Cicho wycofałem się i podszedłem do drzwi wejściowych od tej "piwniczki" w której była ukryta moja ukochana.
- Ej, chodźcie bo ktoś w tej chatce zapalił światło. Zwiniemy się tyłami
- Okej, już wychodzimy , tylko , że twoja niezdarna dziewczyna chyba zlamała sobie nogę
No tak cała Perrie , jak ona może sobie czegoś nie zrobić.
- Dawajcie , mamy mało czasu .
Wtedy zauważyłem światło na dolnym piętrze domku. Także widziałem światło latarki zbliżające się ku mnie.
- Dawać ! Biegiem . Dajcie mi tą Edwards na barana - powiedział Louis, który jest najsilniejszy z nas.
Już myśleliśmy , że wszystko będzie okej. Szedłem na przodzie , więc nie miałem czasu na przytulanki z nią. Byliśmy niedaleko od miejsca uwięzienia , zaczęliśmy zwalniać, kiedy nagle usłyszeliśmy dziki krzyk
"Nie ma jej ! Ta dziwka uciekła ! Pewnie oni po nią przyszli !"
Biegliśmy ile sił. Nie mogłem wziąć dziewczyny na plecy , ze względu na to , że musiałem ustalić drogę powrotu.
- Gonią nas ! - normalnym głosem powiedział Harry - Szybciej !
Serce biło jak oszalałe , nie wiem co sie stanie jak nas dorwą. Możliwe , że mają broń. Wtedy jest już po nas.
- Ja was złapię skurwysyny - krzyczał mężczyzna biegnący za nami
Wybrałem odpowiednią drogę. Przechytrzyliśmy ich. Dotarliśmy do wana. Inni się radowali , jednak ja od razu złapałem swój skarb , a ona tylko szepnęła "proszę , nie odchodź"


___________________________________________

Tadam ! Jest 19 ! Boże, ile emocji przelałam na ten rozdział. Mam nadzieję , że sie spodobał. Komentujcie, obserwujcie, udostępnijcie . Co dusza zapragnie ! Liczę na wsparcie z waszej strony.
Kocham Was #crazymofos ! ♥

1 komentarz: