piątek, 10 maja 2013

#16 "Witam Panie Horan"

*Oczami Jull*

Dzisiaj wychodzę ze szpitala. Po jakiś 2 tygodniach. Nareszcie ! O 12 przed szpitalem ma na mnie czekać mój najwspanialszy i pasiasty. Wstałam około 8 rano, ale raczej to nie z mojej woli, to ta pielęgniarka kazała mi iść na badania. Gr.. Dr. Wills dał mi jakąś kopertę dla mojego chłopaka, ciekawe co w niej jest.Cóż dowiem się później. Pozbierałam się, ubrałam, pomalowałam i nim się spojrzałam była godzina 11. Zeszłam do bufetu na ciepłą herbatę, chyba tego mi było trzeba. Około 12 wyszłam przed szpital, jednak nikogo tam nie było.Rozejrzałam się , wzruszyłam ramionami i szłam przed siebie kiedy nagle poczułam ciepły dotyk na moich biodrach, wszędzie go poznam.
- Wyglądasz kusząco skarbie . Mrrrr - zamruczał mi do ucha Niall
- Oj tam, ty też niczego sobie - obróciłam się - idziemy ?
- Nie przywitasz się ? - zrobił smutną minkę
- No tak , faktycznie - pocałowałam go
- Eeeeeeej, a ja ! - krzyknął Louis
- No przecież wiem jakbym mogła o tobie zapomnieć - przytuliłam go, a ten dziwnie się mi przyglądał
- Wyładniałaś czy mi sie wydaje ? - uśmiechnął się, a później dostał w ramię od blondaska
- Ty ! Pamiętaj , że mam numer do Elki i mogę zadzwonić w każdej chwili ! - naburmuszył się , a zaczęłam się śmiać
- No okej, spokój. Właśnie dzisiaj będę cały dzień i noc u niej, więc mnie nie będzie
- Mhm, tylko grzecznie mi tam.- pogroził mu palcem
- Ekhem , daj spokój , to jego sprawa - przytuliłam go
- Masz rację , idziemy na obiad, co ty na to ?
- Z chęcią - wziął mnie za rękę i poszliśmy w stronę jakiejś knajpki, mówiąc knajpki , miałam oczywiście na myśli Nando's. Jakżeby inaczej.  Nie powiem atmosfera była przyjemna. Jednak wszystko musiało się skończyć.Przypomniałam sobie o kopercie . Szybko zaczęłam temat.
- Skarbie... - zaczęłam
- Tak ?  Coś się stało ? - mówił z pełnymi ustami, a ja wyciągnęłam kopertę na stół
- Co to ? - zapytał zdziwiony
- A nie widzisz ? To jest koperta od doktora Wills'a . Kazał mi ją Ci przekazać . - dziwnie się na mnie spojrzał , ale po chwili wziął ją do rąk , obrócił parę razy i po dłuższym namyśle otworzył ją.
(TEKST Z KOPERTY)

Witam Panie Horan, tak jak pan prosił przyszykowałem panu listę tego co powinien pan przestrzegać  po wyjściu pana dziewczyny ze szpitala. A więc 
1. Jakby działo się coś niepokojącego , proszę natychmiast dzwonić do mnie.(w środku jest moja wizytówka)
2. Pana narzeczona ma przestrzegać diety. 

3. Nie wolno jej wylegiwać sie całymi dniami.
4. Musi dużo ćwiczyć (ale bez przesady, wszystko z umiarem;) )

Tyle udało mi sie przeczytać, ponieważ po chwili przestraszony schował
kartkę do kieszeni.
- Idziemy do sklepu , nie jedz tego. - zapłacił za niezjedzone jedzenie i wyszliśmy w stronę jakiegoś wielkiego sklepu z różnego rodzaju warzywami i owocami.
Wziął koszyk i wkładał do niego wszystko co weszło mu w ręce . Od A do Z . W końcu nie wytrzymałam i zatrzymałam go . Ten spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
- Co się dzieje ?! - prawie krzyczałam
- Musisz się zdrowo odżywiać .
- Czemu ?
- Bo inaczej możesz mieć zawał !- łzy napłynęły mu do oczu - nie chcę cię stracić
- Kochanie, spokojnie. Wszystko będzie okej. Damy radę - pogłaskałam go po policzku i ucałowałam go. Uśmiechnął się i poszedł dalej w półki. Ja stałam i patrzyłam na jakieś płatki i tego typu podobne.
- Julia ? - obróciłam się i zobaczyłam dziewczynę mniej więcej w moim wieku. Blondynka, czarne oczy , szczupła . Kogoś mi przypominała , w końcu mnie olśniło.
- Ola ? - ta tylko pokiwała głową .
- Dobrze Cię widzieć.
- Ciebie tak samo. Mów co u Ciebie ?
- A dobrze... - i tak przegadaliśmy pare minut .
- Pamiętam jak marzyłaś o tym , żeby być z tym  przystojnym blondynem , o niebieskich oczach , który gra na gitarze... w tym no, jak się nazywa ten zespół ? One Direction ! - zaśmiałam się
W tym samym momencie zza półek wyszedł Niall z koszykiem i szedł w naszą stronę.
- Kochanie idziemy do kasy ? - zapytał , a moja znajoma zrobiła wielkie oczy.
- Jednak marzenia się spełniają, dobra ja lecę bo muszę odebrać mojego maluszka od mamy
- O , urodziłaś , kiedy ?
- Niedawno, jakieś 6 mies. temu .
- O to gratuluję, uścisnęłam ją i pocałowałam w policzek
- Dziekuję, Wam też życzę szczęścia . Do zobaczenia - pomachała i wyszła ze sklepu. Blondasek posłał mi minę typu "kto to był?"
- To moja znajoma z Polski, widocznie też się tu przeprowadziła.Ale ona jest starsza . Teraz powinna mieć 24 lata. Czyli jest jakieś 5 lat starsza.
- Ahm, no dobrze. Idziemy ? - kiwnęłam głową na znak zgody i poszliśmy w stronę kasy po czym wyszliśmy  ze sklepu.
Dojechaliśmy do domu w parę minut. Słyszeliśmy głośne krzyki dobiegające z domu, co pewnie oznacza wojnę na popcorn lub inne rzeczy . Tak kocham ich. Zdecydowanie moje życie wywróciło się o 180 stopni odkąd jestem z Niallem.
Gdy weszłam do domu nagle ucichło. Dziwne.
Ściągnęłam płaszcz i botki i postanowiłam sprawdzić co się stało.
Weszłam do salonu i zapaliłam światło.
- NIESPODZIANKA ! - krzyknęli chłopaki i Ann . Na ścianie widniał transparent z napisem "Welcome home Ju ! ♥"
- o mój boże ! jesteście porąbani - łzy napłynęły mi do oczu i podbiegłam do nich. Przytuliłam , a mój wzrok skierował się na Irlandczyka , który przyglądał się temu wszystkiemu .
- Wiedziałes o tym ?- zaśmiałam się
- Ja nieeeeeeee no coś ty. - ten jego uśmiech . Ach ! Zgon !
- Zaczynamy impreze ! - darł się Louis
- Dokładnie , może dzisiaj seans horrorów ? - spytał Liam
- TAK ! - krzyknęliśmy naraz .
- Z chęcią , ale dajcie mi się odświeżyć - rzuciłam i poszłam  do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, a gdy weszła wszystko było gotowe . Koce, poduszki , popcorn , góry popcorn'u . Ale w końcu to One Direction ! AAAAA !
Wieczór minął bardzo miło. Około północy poszliśmy do swojego pokoju. W sensie ja i blondi . Ann i Harry poszli w nasze ślady.
Mój chłopak rozpoczął bitwę na poduszki. Po czym poszliśmy spać, znowu czuje ciepło i bezpieczeństwo . 

1 komentarz: