niedziela, 28 kwietnia 2013

#15 "Właśnie spełniasz moje marzenie"

Zostaw coś po sobie ♥
komentarz = motywacja ♥


TYDZIEŃ PÓŹNIEJ 

*Oczami Louisa*

Minął tydzień odkąd Harry wrócił ze szpitala, jutro  nadchodzi dzień Jull. Poprosiła nas abyśmy na nią czekali przed szpitalem. Co też mamy zamiar uczynić, Niall jest bardzo podekscytowany jest wypisem. Eh.. Cóż się dziwić. Pobudka.. najgorsze co może być. Niechętnie wstałem i założyłem koszulkę w paski i czerwone spodnie. Tak wiem, oryginalnie. Spojrzałem na zegarek . 7.46.. Ha ! Na śniadanie nie ma co liczyć, chyba , że ze strony Liama. Bo reszta to lenie ! Wchodząc do kuchni automatycznie moje ciśnienie podskoczyło...
Zobaczyłem Harry'ego stojącego przy kuchence i szykującego naleśniki !
- Co ty tu robisz ! - krzyknąłem na niego, jego twarz zbladła
- Em.. Lou , to nie tak 
- A jak ?! - czułem jak moja złość rośnie 
- Chciałem Wam zrobić niespodziankę. Nie sądziłem , że wstaniecie tak szybko. Tylko skończe i wracam do łóżka - gdyby nie to , że jest moim przyjacielem nie wiem co bym mu zrobił. Za 2 tygodnie dopiero ściągają gips, a on takie coś odpieprza ! Chociaż nie mamy już dyżurów, Ann dzwoniła do lekarza pytając się go o to czy od czasu do czasu może chodzić o własnych siłach. Lekarz stwierdził , że nie ma przeciw wskazań . Ale , że chcemy troszkę go podenerwować , mówimy mu , że jeszcze pare dni musi siedzieć. Jest w tedy mniej roboty.
- Eh.. No dobrze. Ale za karę dla mnie podwójna bita śmietana. - powiedziałem i ruszyłem w stronę stołków. Usiadłem na jednym i patrzyłem z jaką zwinnością robi te naleśniki.
- Gotowe - powiedział i podstawił mi pod nos stos naleśników z podwójną bitą śmietaną, polewą a na samym czubku widniała mała marchewka z uśmiechem . Wstałem i przytuliłem go . 
- Ej, to tylko naleśniki stary - udawałem , że płaczę
- Ale ta marchewka - wytarłem udawane łzy i wziąłem się za jedzenie 
Kończąc pochwaliłem dzisiejszego "szefa kuchni" i udałem się do zmywarki.
Była godzina 9 . .
- Patrz coś ci pokażę... - powiedział do mnie Hazza
- Dajesz
- 3......2......1 Już ! - klasnął , a zza drzwi kuchni wyłoniła się zaspana Ann w pidżamie , za nią Horan, a jeszcze za nim Liam.
Podszedłem do niego i przybiłem mu piątkę.
- Co tu tak pięknie pachnie ? - brunetka zaczęła kręcić nosem, widziałem , że Styles chciał wstać, ale z niechęcią usiadł na wózku i podjechał do niej. Biedactwo, chyba mu dzisiaj powiem , że nie musi się więcej męczyć.

*Oczami Harry'ego* 

- To dla Was, skarbie - nastawiłem dziubek na znak całusa , musiała się nieźle schylić. Nie cierpię tego wózka ! 
- Dziękujemy - usłyszałem chór
- Oj skarbie nie musia.... HARRY !- kurwa wiedziałem ... a miało być tak pięknie
- Tak misiaczku ?
- DLACZEGO ZROBIŁEŚ ŚNIADANIE ?! MÓWIŁAM COŚ NA TEMAT WSTAWANIA Z WÓZKA! - założę się , że moja mama w Cholmes Hampel to słyszała.
- Mówiłaś , przepraszam - wykręciłem wózkiem i skierowałem sie do mojego zastępczego pokoju. Położyłem  się na łóżko z laptopem na kolanach. Wcześniej jeszcze zamknąłem  drzwi na klucz.
Wszedłem na Twittera, zobaczyć co się dzieje w szerokim świecie. To co zwykle, fanki wypisywały żebym je "Follownął" , co też zrobiłem . Zaobserwowałem jakieś 15 dziewczyn, ale jedynie z Polski, kraju ojczystego mojej dziewczyny. Kiedy skończyłem , położyłem się i przeglądałem nasze wspólne zdjęcia. 
Szczególne wspomnienia wywołało jedno zdjęcie. (zdjęcie obok;3)
Pewnie zastanawiacie się czemu ? Zrobiono je nam w dzień , kiedy powiedziałem Ann, co do niej czuję. Była w szoku, ale zgodziła się dać mi szansę. Moje uczucia z każdym dniem rosną .

*W tym samym czasie* Oczami Ani*

Ups.. mogłam tak na niego nie krzyczeć. Serce połamało mi sie na miliony kawałków , kiedy zobaczyłam jego minę gdy wyjeżdżał. Zabiję tego kogoś , który mu to zrobił ! Jeszcze zobaczycie.
Do moich oczy sama nie wiem kiedy napłynęły łzy. Niestety , chłopacy to zauważyli. Ponieważ po chwili już przytulali mnie. Z Louisem ustaliliśmy , że powiemy Harry'emu, iż może już chodzić , ale nie za dużo.
Miałam wyrzuty sumienia. Nie chciałam jeść, ale gdyby zobaczyli , że praktycznie nie jem , wpychaliby mi to na siłę. Ubrałam się i poszłam do niego. Jego mina ciągle mnie męczyła. Czułam się okropnie. To nie jego wina , że musi na nim jeździć, a z drugiej strony chciał zrobić tylko niespodziankę. Zapukałam , odpowiedziała mi cisza. Drugi raz, to samo.
- Skarbie, mogę wejść. Przepraszam , nie chciałam - usłyszałam przekręcający się klucz , później drzwi się otworzyły , a za nimi dostrzegłam jego. Bezbronnego , zmęczonego, pozbawionego energii. Siedział na wózku. Widać , że wziął sobie do serca to co mu powiedziałam. Patrzyłam mu prosto w oczy , czyżby już nie było w nich blasku ? Był , ale trzeba go wzniecić. Weszłam do środka, czego ja się bałam. Przecież to też tak jakby mój pokój , który dzielę z nim. Wstał z wózka i położył się na łóżku. Usiadłam koło niego.
- Skarbie ? - szepnęłam łamiącym się głosem po czym z moich oczy polały się łzy
Harry automatycznie mnie przytulił i głaskał po głowie. Po chwili oderwałam się od niego, a raczej to on. Złapał moją twarz w ręcę.
- Co się stało ? Czemu płaczesz? Chyba nie dlatego , że wtedy na mnie nakrzyczałaś ? - powiedział
- Nie, to znaczy w pewnym sensie tak. Wiem , że głupio zrobiłam , bo to nie twoja wina , że musisz jeździć na tym czymś - mówiąc ostatnie słowo , kopnęłam "to" - obiecuję , że kiedyś też tak skrzywdzę osobę , która ci to zrobiła.- znowu zaczęłam płakać, chociaż myśli mówiły "dziewczyno opanuj się , przecież musisz pokazać , że jesteś silna". 
Nic nie odpowiedział , tylko przytulił mnie. 
- Nie płacz, przecież wyjdę z tego. - pocałował mnie w policzek.
Leżeliśmy tak sobie, kiedy przypomniała mi się sytuacja z przed tygodnia. Mianowicie dziewczynka z przed szpitala. Szybko poruszyłam temat 
- Kotek ? 
- Hmm - jejku ten jego zachrypnięty głos 
- Pamiętasz tą małą Darcy , która dała nam pudełeczko ? - zapytałam
- Faktycznie, mam je w marynarcę, o ile się nie mylę.
Wstałam i poszłam w stronę szafy , gdzie wisiała. Jest ! Znalazłam. Dopiero zauważyłam , że pudełeczko ma dwa otwarcia . Powróciłam do poprzedniej pozycji , spojrzałam na niego, a on na mnie
- Otwieramy ? - westchnął
- Tak  - położył swoja dłoń na moją, w ten sposób , że razem to otworzyliśmy
Zdumiałam , kiedy zobaczyłam zawartość. 
- O mój boże - wydusiłam z siebie.
- Jest piękny ! - mówił z zachwytem Harry , kiedy wyjął z niego mały naszyjnik . Zaraz potem wyjęliśmy z drugiej części podobny .
Na jednym był napis "Anrry"
a na drugim "forever♥"
Zauważyliśmy , że łańcuszki mają magnez , więc gdy są blisko łączą się w całość.
Harry założył mi ten drugi , a sam założył pierwszy.
Powiedziałam mu o tym , że nie musi już jeździć na wózku, ucieszył się jak małe dziecko. Jutro Niall jedzie po Jull, nareszcie ! Chcę już móc z nią porozmawiać na spokojnie. Przeleżeliśmy cały dzień , wieczorem wyszliśmy na spacer. Po tygodniu on gdzieś wychodzi , poza tarasem . Jego mina - bezcenna.
Jednak zaczęło padać.
- Chodź, wracamy - złapałam go za rękę, pociągnął mnie za nią , zgarnął niesforny kosmyk włosów za ucho i powiedział "Właśnie spełniłaś moje marzenie"
- O co ci... - nie skończyłam, ponieważ rozpłynęłam się długim namiętnym pocałunku..






______________________________________________

I jest 15 ! Komentarze mile widziane ! ♥ Niedługo pojawi się ankieta (ważna) !

3 komentarze: