*Oczami Zayna*
Kiedy Ann skończyła swój jakże wyczerpujący monolog wszyscy kiwnęliśmy głowami na znak zgody i ruszyliśmy po Harry'ego . Chłopaki rozłożyli wózek , na którym po chwili znalazł się Hazz. Mieliśmy mały problem z wniesieniem go do domu po schodach, ale po chwili męczenia się, w końcu się udało. Ustaliliśmy , że na zmianę będziemy się nim opiekować. Pierwszy "dyżur" padł na mnie.
- Zayyyyyyyyyyyyyyyyyyyyn ! - krzyczał mój przyjaciel - Zaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaayn !
- Co sie stało ?! - wbiegłem do salonu gdzie go usadowiłem.
![]() |
| Hazz mówiący "Tak" |
- Może kurczaka ? - zaproponowałem
- Tak - uśmiechnął się słodko..
- To włącz sobie TV , a ja idę przyszykować jedzenie.
- Dziękuję
Wyjąłem potrzebne składniki i wziąłem się za przygotowanie.
*Oczami Niall'a*
W końcu wrócił ze szpitala ! Cieszę się niezmiernie, teraz tylko czekać aż moja piękna też to uczyni. Właśnie .. miałem do niej jechać. Stwierdziłem, że tylko powiem Harry'emu aby przekazał innym , że jadę .
- Ej, lokowaty, powiesz innym , że jadę do Jul?
- Pewnie blondi , jedź - wyszczerzył się
- To cze
- Pa - machnąłem
Wziąłem kluczyki od auta i po 30 minutach drogi byłem już na parkingu szpitalnym.
Szybko znalazłem się u niej.
- Cześć kochanie - powiedziałem , wchodząc do sali
- Niall, jesteś jednak - przytuliła mnie
- A jakbym nie mógł przyjechać do mojego najsłodszego maleńkiego skarba ? - zaczerwieniła się, uwielbiałem to.
- No nie wiem - wystawiła mi język
- Kiedy Cię wypisują ? - zapytałem.. wtedy do pokoju wszedł dr.Wills
- O panie Horan ja dobrze, że pan już jest. Mogę na słówko?
- Dobrze. Zaraz wracam kochanie - ucałowałem ją w głowę
Wyszliśmy z sali i skierowaliśmy się w stronę jego gabinetu, nie wiedziałem czego mam sie spodziewać.
*Rozmowa*
N : A więc, panie doktorze czy coś się stało?
D : Tak, znaczy. nie... znaczy może troszkę, sam nie wiem .
N : Czyli coś jest nie tak ?
D : Nie ! Wszystko w jak najlepszym porządku, chciałem tylko powiadomić , że niedługo pana .. narzeczona ?
N : Dziewczyna, ale mniejsza o to
D : Może wrócić do domu. Podejrzewam , że za około 3 dni już wszystko się okaże.
N : Ale ja mam teraz do pana pytanie .
D : Zamieniam się w słuch
N : Jak ona się czuje ? Znaczy.. jakie są wyniki.
D : Okazało się , że ma arytmy serca, ale dobrze, że zareagowaliśmy w odpowiednim momencie, dało się je jakoś złagodzić.
N : Czyli jakieś specjalnie diety? Ćwiczenia ? Wskazania ?
D : Musi się dużo ruszać. Znaczy nie tyle co dużo, tylko nie może się dopuścić lenistwa w dużym stopniu. Wszystkie wskazówki dostanie pan ode mnie przy wypisach.
N : Dobrze dziękuję doktorze - uścisnąłem mu dłoń , ten się tylko uśmiechnął .
Kiedy wszedłem do sali numer 68 , czyli sali Jull , zauważyłem , że przysnęła. Wyglądała tak słodko.
- Widzę , że się nie wyspałaś. Ale nie chcę Cię budzić śpioszku. Spij dobrze. - cmoknąłem ją w nosek - Kocham Cię, nawet nie wiesz jak bardzo - powiedziałem.
Siedziałem tam i głaskałem ja po głowie. Widać była zmęczona. Jeszcze raz ucałowałem ją w czółko i wyszedłem .
*Oczami Harry'ego*
Głupi wózek ! Nie mogę się nigdzie poruszać, wszędzie mnie chcą wozić. Czy oni nie rozumieją , że mam wystarczająco sił aby chodzić o własnych siłach ?! Najwidoczniej nie. Jeszcze te ich "dyżury" . Czuję się jak 3 latek.
- Kochanie , teraz moja kolej . Cieszysz się ? - do salonu weszła Ann
- Nawet nie wiesz jak ! - uśmiechnąłem się
- To co robimy ? - zapytała
- Siedzę cały dzień w domu... - marudziłem , wiedziałem , że w końcu się złamie i pozwoli mi iść na nogach , a nie na tej kupie złomu !
- A, rozumiem. No to idziemy - odblokowała mi wózek i skierowała w stronę ... tarasu..
- Nie to miałem na myśli , ale też może być - nie powiem, lekko się zawiodłem.
- Harry , popatrz na mnie
- Z chęcią - cmoknąłem ją w nosek
- Chcesz rozgłosu przez to , że jeździsz na wózku ? Myślisz , że to będzie miłe czytać o tym w gazecie ? Poza tym, lekarz kazał ci odpoczywać
- A co ja robię ! Cały dzień siedzę na tym pierdolonym w dupę czymś ! - zdenerwowałem się. Widziałem po jej mimice twarzy , że zaraz rozpęta się jatka. Co mnie zdziwiło, nie krzyknęła tylko ucałowała mnie w policzek i przytuliła mówiąc "Już niedługo nie będziesz musiał na nim jeździć. Uspokój się, bo Ci gips pęknie" przy ostatnich słowach słodko zachichotała , co uczyniłem też ja.
Po 2 godzinach przyszła kolej na Nialla. O ! Z nim na pewno nie będę się nudzić, w końcu to Niall.
- Dobra młody. Masz ochotę na coś ? Hm? - zapytał mnie
- Em.. zjadłbym coś - zaśmiałem się
- To mi się podoba , ja też z chęcią coś przekąszę - powiedział i odprowadził mnie do salonu..Oh. Come on ! Czemu ciągle salon ja się pytam !
Po paru minutach przyszedł blondasek z dwoma talerzami. W jednej miał stos jedzenia: frytki, kurczaka,kanapki etc. A na drugim stała miska... z kanapkami z chudym twarogiem i małą ilością sałatki .
- Nawet ty przeciwko mnie ? - ręce mi opadły
- Jadłeś już obiad. Kurczaka w ziołach na parze i warzywami. Czyli dostarczyłeś swoją porcję białek. Teraz musisz uzupełnić inne produkty stosowane w twojej diecie. Następny posiłem przyrządzi ci..- spojrzał na listę z harmonogramem . No tego już za wiele - ...Louis, więc spodziewaj się marchewek. Mają dużo witaminy A .
- Kto mi podmienił Horana ? Niall czy to ty ? - miałem na twarzy wielki znak zapytania, to w ogóle do niego nie podobne, zdrowa żywność i ta wiedza na temat tych jego "białek i witamin" .
- To ten sam Nialler co kiedyś, tylko muszę się do tego przyzwyczaić , ponieważ Jull niedługo wychodzi ze szpitala i też będzie musiała się trzymać diety.
- O, to super . A właśnie jak ona się czuje ?
- Dobrze, znaczy tak powiedział lekarz. - odpowiedział
- To ty się z nią nie widziałeś ? - zdziwiła mnie jego wypowiedź
- Widziałem, ale nie długo. Ponieważ jak przyszedłem zamieniliśmy parę zdań , dosłownie Hej Hej i przyszedł lekarz i zabrał mnie do swojego gabinetu, gdzie posiedziałem z 20-30 minut, a kiedy przyszedłem już spała.
- Ciebie nie było około 2 godzin. Gdzieś ty się włóczył ? - w ogóle nie kalkulowało mi się to.
- Siedziałem i patrzyłem na nią z godzinkę i pojechałem do domu.
- No dobrze. Skoro tak. Jutro też do niej jedziesz ?
- Tak, a teraz jedz już
Wystawiłem mu język . Nie powiem kanapki były całkiem smaczne, może dlatego , że pod twarożkiem była jeszcze mała warstwa szczypiorku, a wszystko było przyprawione. Sałatka też była całkiem , całkiem.
*godzina 20*
Kończyła się zmiana Louisa . Szczerze ? Z Niallem miałem najlepiej. Jednak wszystko co dobre szybko się kończy. Pasiasty miał za zadanie położyć mnie do łóżka . Hahahaha, już to widzę ! Na pewno mu tego nie ułatwię.
- To idziemy - wyszczerzył się jak głupi
- Mhm - mój uśmiech chyba mówił sam za siebie
Zabawa trwała. Jednak najlepsze było przebieranie. Hahahahahahahaha, taki chuj. Musiałem sie sam przebierać. Wyszło na to , że poszedłem spać około 22 . A nie mówiłem.
Szybko zasnąłem . Przebudziłem się tylko raz, kiedy poczułem jak Ann kładzie się koło i całuje w policzek szepcząc "dobranoc, kocham cię bardzo" . Brakowało mi tego. Znacie to uczucie , kiedy macie w swoich ramionach cały swój świat. Jeśli nie , to musicie spróbować. To jest tak jakbyś był tym zwycięzcom , panem całego świata. Swojego świata. Odpowiedzialny za jej szczęście.
Później zasnąłem.
-------------------------------------------
No to jest 14 ! ;D Bardzo miło mi się go pisało. A więc tak ważne pytanie dla Was..
Czy mam robić więcej scen oczami Louisa, Zayna, Liama ? Albo Perrie, Eleanor czy Danielle ? Odpowiadajcie w kom . ♥

A kiedy otworzą to pudełko od tej małej dziewczynki ? :P
OdpowiedzUsuńDla mnie możesz pisać oczami louisa liama zayna itp. Pisz kolejny rozdział nie mogę się doczekac :P
tak !
OdpowiedzUsuń